Ustalanie zdolności sądowej czyli sprawiedliwość po polsku!

Kompletnie bezkarni sędziowie robią, co im się podoba i zawsze jest ze szkodą dla nas!

Jak trzeba orzec na korzyść urzędników i sędziów, to nawet wymyślony podmiot prawa ma zdolność sądową (Prezes KRUS Oddział w Lublinie), co widać na załączonym materiale.

By nas przegonić z sądu, byśmy nie mogli wyegzekwować swoich praw, to nawet organ rentowy Prezes KRUS nie ma zdolności sądowej? Gdyby nawet tak było w wydziale ogólnym cywilnym, to sąd obowiązany jest do wezwania do prawidłowego wskazania pozwanego przez powoda. Art. 415 kodeksu cywilnego nie rozstrzyga, by Prezes KRUS nie ponosił odpowiedzialności za to, co robi. Pomijając nawet aspekt czy Prezes KRUS odpowiada cywilnie za to, co robi czy nie odpowiada, faktem jest, że sąd pierwszej instancji po przekazaniu sprawy z wydziału ubezpieczeń do wydziału ogólnego cywilnego, nie dopełnił obowiązku  wezwania powoda do prawidłowego wskazania pozwanego.

– Sędzia nie dopełnił obowiązku wezwania powoda do prawidłowego wskazania pozwanego po przekazaniu sprawy z wydziału do wydziału i kto oraz co mu zrobi? Sąd Apelacyjny w Lublinie nie poczuł się odpowiedzialny za należyte zabezpieczanie praw obywatelskich, za przestrzeganie ustaw. Trzech sędziów zawodowych pisze na początku uzasadnienia do omawianego postanowienia z dnia 15 października 2018 roku o tym, że zażalenie oparte zostało na zarzucie naruszenia art. 199. § 2 kodeksu postępowania cywilnego, po czym zarzut pomija, nie odnosi się do niego, bo Sąd Okręgowy w Lublinie nie dopełnił obowiązku i jakoś trzeba było to pominąć, by wydać niekorzystne orzeczenie.

Przy tak orzekających sądach, nie może być mowy o jakimkolwiek zabezpieczaniu praw zwykłych Polaków. Kompletnie bezkarni sędziowie zawsze są w stanie zamilczeć główne zarzuty wobec postępowania lub są w stanie odwrócić przysłowiowego kota ogonem. Taki stan rzeczy powoduje, że w Polsce sędziami są osoby, które wręcz uporczywie naruszają godność zwykłych ludzi i ustawy.

Wiem, że niektórzy uważają, że zdolności sądowej uczepiłam się jak rzep psiego ogona. Przeczytajcie sami na stronie 2 omawianego postanowienia I ACz 906/18 wydanego przez Sąd Apelacyjny w Lublinie. Zdolność sądowa według sądu odwoławczego „zaliczana jest do tzw. bezwzględnych przesłanek procesowych”. Co oznacza, że gdy wnioskodawca lub pozwany nie ma zdolności sądowej, to sprawa nie może być rozpoznana przez sąd. W takim stanie rzeczy sąd odrzuca pozew.

Zgadzam się z Sądem Apelacyjnym w Lublinie, że strony postępowania sądowego muszą mieć zdolność sądową, by mogło być przeprowadzone postępowanie. Przed odrzuceniem pozwu sąd obowiązany jest wezwać do prawidłowego wskazania pozwanego (art. 199. § 2 KPC), czego Sąd Okręgowy w Lublinie w sprawie nie dopełnił, a sąd odwoławczy nie odniósł się do zarzutu w omawianym zakresie.

Moje oburzenie i sprzeciw budzi manipulowanie ustawami, nie badanie zdolności sądowej i procesowej przed skierowaniem sprawy do rozpoznania jej istoty. Moje oburzenie i sprzeciw budzi orzekanie sędziów wobec podmiotu, który nie ma zdolności sądowej i procesowej (KRUS OR w Lublinie oraz nieistniejące podmioty prawa Prezesa KRUS Oddziału w Lublinie). Moje oburzenie i sprzeciw budzi fakt dopuszczania do udziału w postępowaniach Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

W ostatnim zdaniu na stronie drugiej prezentowanego postanowienia Sąd Apelacyjny w Lublinie twierdzi, że „W żadnym miejscu ustawa nie przyznaje jednak Kasie ani Prezesowi zdolności prawnej, ani zdolności sądowej„.
Co do braku zdolności sądowej i procesowej Kasy, w pełni zgadzam się ze stanowiskiem Sądu Apelacyjnego w Lublinie zaprezentowanym w sprawie I ACz 906/18 – stawy nie nadają Kasie zdolności sądowej ani procesowej.
W takim stanie rzeczy, dlaczego spora część sędziów wydziałów ubezpieczeń wydawała wyroki wobec Kasy i dlaczego nadal KRUS dopuszczany jest do postępowań sądowych?

Na stronie 3 omawianego postanowienia sąd odwoławczy pisze między innymi: „Prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego nie ma zdolności do uczestnictwa w postępowaniu w charakterze strony”.
Stanowisko jest oczywiście przygotowane pod bieżące potrzeby sądu, który za wszelką cenę chciał utrzymać w mocy odrzucenie pozwu.

Dalej na tej samej stronie uzasadnienia, ten sam sąd pisze, że Prezes KRUS ma jednak zdolność sądową.
– Jak te wywody sądu mają się do art. 415 kodeksu cywilnego, który rozstrzyga, że każdy jest odpowiedzialny za to, co robi? Skoro każdy, to dlaczego nie Prezes KRUS?
Skoro odwołania od decyzji organów rentowych i w związku z nie wydaniem decyzji rozpoznają sądy cywilne, wyspecjalizowane w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych, to dlaczego nie mogą one jednocześnie zasądzać odszkodowań za naruszenie prawa przez Prezesa KRUS lub jednostkę ZUS? Przecież kodeks postępowania cywilnego rozstrzyga, że sąd niezależnie od np. zmiany decyzji może orzec o istocie sprawy. Ustawa rozstrzyga o właściwości sądu, a nie wydziału sądu.

Gdyby sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych były rozpoznawane kompleksowo, to nie było by tak dużo spraw sądowych, nie potrzeba by było tak dużo sędziów. Sąd miałby ograniczoną możliwość obrony Prezesa KRUS lub ZUS. W obecnym stanie prawnym sędziowie bawią się dochodzącymi swoich praw obywatelami. Sprawy są dzielone lub łączone w zależności od potrzeb sędziów i urzędników. Jak ja występuję do sądu, to jak w omawianej sprawie nawet Prezes KRUS nie ma zdolności sądowej. Podczas gdy na co dzień w wydziałach pracy i ubezpieczeń społecznych z rażącym naruszeniem prawa w postępowaniach uczestniczy faktycznie Kasa lub wymyślona jednostka organizacyjna (Prezes KRUS Oddział w Lublinie np. w sprawie III Co 76/18).

Historia pewnego przypadku część III

To jest niedopuszczalne, by prawa obywateli mogły być naruszane w tak ewidentny sposób. By sędziowie patrząc nam prosto w oczy, mogli drwić sobie z nas i naszych praw.

Barbara Berecka

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Sprawiedliwość po polsku, Wszystkie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.