Stanowisko w sprawie oburzenia sędziów Sądu Apelacyjnego w Lublinie

WOŁANIE O PRAWORZĄDNOŚĆ W SĄDZIE APELACYJNYM W LUBLINIE I SĄDACH PODLEGŁYCH

Barbara Berecka

Prezes Zarządu Stowarzyszenia ISKRA 2015

KRS 0000571832

ul. 1 Maja 4B

20-410 Lublin

Andrzej Duda Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Beata Szydło Prezes Rady Ministrów

Zbigniew Ziobro Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny

Krzysztof Szewczak Prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie

Przedstawiciele Organizacji Pozarządowych

Poszkodowani Przez Przedstawicieli Państwa Polskiego

Gratuluję Zbigniewowi Ziobrze Ministrowi Sprawiedliwości i Prokuratorowi Generalnemu prawidłowej diagnozy oraz trafnej decyzji w sprawie odwołania wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie Cezarego Wójcika, oczekiwanej przez zwykłych ludzi poszkodowanych przez sędziów.

Bardzo liczę, że kolejne decyzje odwołania prezesów i wiceprezesów w sądach podległych Sądowi Apelacyjnemu w Lublinie oraz nowe nominacje na wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie i prezesów oraz wiceprezesów innych sądów nastąpią niezwłocznie i będą równie trafne. Będą spełniać oczekiwania i potrzeby zwykłych obywateli, często udręczonych, wyniszczonych przez sędziów ludzi. Będą gwarancją przerwania gardzenia zwykłymi obywatelami i ustawicznego naruszania ustaw przez ogromną część sędziów lubelskiej apelacji.

Pan prezes Krzysztof Szewczak potrzebuje wsparcia przez odważnego, sprawnego w działaniu zastępcę, a nie ulubieńca sędziów, który będzie robił wszystko, by było, jak było.

Ludzie zamieszkali na terenie apelacji lubelskiej potrzebują na stanowisku wiceprezesa człowieka, który będzie poważnie traktował prawa zwykłych obywateli do bezstronnego sądu. Prawa do sądu, który orzeka zgodnie z ustawami, w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy.

Doceniam kompetencję prezesa Krzysztofa Szewczaka i uważam, że pozostawienie go na stanowisku jest również dobrą decyzją.

Szefowie innych struktur władzy i instytucji publicznych, którzy załatwiają sprawy w trybie kodeksu postępowania administracyjnego powinni sprawdzić, jak prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie traktuje obowiązek nałożony przez art. 253 kodeksu postępowania administracyjnego.

Nie zdarzyło mi się, by na rozmowę z prezesem trzeba było czekać dłużej niż trzy dni.

Bywały sytuacje, gdy stwierdzałam ogromne nieprawidłowości w dokumentach, a Pan prezes, który był w pracy, miał dla mnie czas po kilku minutach od zgłoszenia potrzeby krótkiej rozmowy.

Ja jestem bardzo wymagającym, trudnym rozmówcą. Potrafię wyjąć Konstytucję lub inną ustawę w trakcie rozmowy z prezesem sądu lub szefem innej instytucji. Omawiam działania urzędników lub sędziów i zestawiam je z wymogami Konstytucji lub innej ustawy. Co skutkuje tym, że urzędnicy albo uchylają się od rozmowy ze mną i moim mężem oraz członkami Stowarzyszenia ISKRA 2015 lub na rozmowy przychodzą wręcz stadami liczącymi ok. 10 osób, np. w KRUS.

Pan prezes Szewczak jest jedną z niewielu osób pełniących funkcję publiczną, które nie boją się rozmów ze mną i osobami z mojego otoczenia i widać, że rozumieją to, co do nich się mówi.

Gdy porównuję sposób stosowania art. 253 kodeksu postępowania administracyjnego przez prezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie, z tym co robią szefowie innych instytucji, np. ZUS lub KRUS, to stwierdzam szanowni Państwo przepaść. Zarówno w zakresie podejścia do obowiązku nałożonego przez ustawę w art. 253 KPA i z reguły w poziomie rozmowy, który determinują nastawienie, kompetencje i sposoby zachowania rozmówców.

Od kilku lat nie działają żadne sposoby, by umówić się z prezesem ZUS. W czwartek w odpowiedzi telefonicznej na moje pisemne wystąpienie od urzędniczki Centrali ZUS usłyszałam, że moja prośba o rozmowę z prezes Gertrudą Uścińską została zarekomendowana negatywnie. Pani prezes nie przyjmuje interesantów.

Niedługo minie rok, jak prośba pisemna o rozmowę z dyrektorem Oddziału ZUS w Lublinie jest zamilczana.

– Pani prezes ZUS lekceważy swój obowiązek nałożony przez ustawę (art. 253 KPA)?

– Pani Uścińska nie jest zainteresowana wiedzą z zakresu ogromu bezprawia, w instytucji, którą kieruje? Nie interesuje jej to, że ZUS Oddział w Lublinie działa jako drugi organ rentowy? Pani Prezes nie interesuje sprawa bez podstawy prawnej kopiowania dokumentów na ogromną skalę, tworzenia kopii akt, gdy nie ma ich oryginałów czyli faktycznie fałszowania dokumentów przez osoby reprezentujące ZUS?

Nie znalazłam w związku z art. 7 Konstytucji i art. 6 kodeksu postępowania administracyjnego podstawy prawnej do kopiowania dokumentów przez urzędników ZUS i tworzenia zbiorów kopii, czyli tworzenia tak zwanych akt. Konstytucja w artykule 51 i ustawa o ochronie danych osobowych nie dopuszczają możliwości tworzenia zbędnych zbiorów dokumentów do tego bez wiedzy i zgody osób zainteresowanych.

Do czerwca 2017 roku ustawy nie przewidywały, by pracownicy organów administracji mogli potwierdzać za zgodne z oryginałem kopii dokumentów.

Obecnie art. 76a. § 2b kodeksu postępowania administracyjnego dopuszcza możliwość: „Upoważniony pracownik organu prowadzącego postępowania, któremu okazany został oryginał dokumentu wraz z odpisem, na żądanie strony, poświadcza zgodność odpisu dokumentu z oryginałem”.

Wytłuściłam najistotniejsze do analizy części przepisu. By urzędnik mógł dokonać czynności musi być oryginał i odpis przygotowany przez zainteresowanego oraz żądanie strony. Nadal urzędnicy, w tym urzędnicy KRUS i ZUS nie są uprawnieni do wykonywania kopii dokumentów, co powinni wiedzieć wszyscy bez wyjątku urzędnicy i sędziowie.

W jednym przypadku z 2 tomów akt płatnika składki prowadzonych z naruszeniem art. 4. 8) ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, urzędnicy wspomagani przez sędziów w sposób cudowny rozmnożyli tak zwane akta, że jest co najmniej 20 tomów.

Wszystko działo się za wiedzą i zgodą odwołanego wiceprezesa. W sprawie III Aua 936/15 doszło do cudownego rozmnożenia akt ZUS z bodaj 6 tomów do 12, gdy były w dyspozycji Sądu Apelacyjnego, co udokumentowane jest w aktach sądowych sprawy. Zamiast infantylnie się tłumaczyć wielością spraw, odwołany obowiązany był podjąć czynności wobec winnych niedopuszczalnej, karygodnej działalności.

Bywam i to dość często w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie od 2006 roku. Od początku działy się cuda w ramach tak zwanej niezawisłości sędziowskiej. Zdarzały się również przyzwoite, korzystne dla odwołujących się orzeczenia.

Do czasu objęcia funkcji przez odwołanego nie przypominam sobie, by trzeba było walczyć w Sądzie o ilość i jakość akt KRUS lub ZUS. Sędziowie z urzędu weryfikowali dokumenty, a jak zdarzyło się jakieś niedopatrzenie, to wystarczyło ustnie zwrócić uwagę raz i nadzór sądowy

natychmiast działał.

Prezes KRUS od objęcia funkcji w sierpniu 2016 roku, nie znalazł czasu na rozmowę z nami. Na

umówione spotkanie w październiku 2016 roku nie przyszedł. Przysłał zastępce powołanego kilka dni wcześniej, który nie znał spraw i ok. 10 innych osób, między innymi w randze dyrektorów biur Centrali KRUS. Takich spotkań, z których nic nie wynikało, na których były kilkuosobowe zespoły urzędników bardzo negatywnie nastawionych do nas, zajmujące kierownicze stanowiska, których większość nie rozumiała, o czym my mówimy, było co najmniej kilka.

Dyrektor KRUS OR w Lublinie nie znalazł dla nas czasu od objęcia funkcji bodaj wiosną 2016 roku. Wyjątkowo skuteczny jest w zbywaniu nas. Dlatego dla mnie i mnie podobnych, w tym członków Stowarzyszenia ISKRA 2015 dosłownie ostatnia deską ratunku są sądy, w których pracują szanującymi ludzi i działający zgodnie z prawem sędziowie. Sądy, których prezesi i wiceprezesi wykazują się wyjątkowo niską tolerancją na naruszanie prawa, a naruszanie prawa przez sędziów w szczególności.

W Polsce, w tym w lubelskiej apelacji ogromnym problemem jest z nadmierne pobłażanie przez prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych sędziom, którzy gardzą ludźmi i ustawicznie naruszają ustawy. Dlatego sędziowie bronią tego, co było. Zbyt rzadko w stosunku do ilości niedopuszczalnych zachowań i działań sędziów prezesi sądów zgłaszają naruszenia prawa do prokuratur oraz zbyt rzadko wnioskują o postępowania dyscyplinarne wobec sędziów. Taki stan rzeczy zdemoralizował bardzo dużą część sędziów, którzy sami nie potrafią kontrolować swoich działań i zachowań.

Dość już niszczenia przez sędziów Polaków, polskich rodzin i firm, która jest skutkiem bezkarności sędziów!

Niezależnie od niedopuszczalnego oburzenia się sędziów na decyzję ministra w sprawie odwołania wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie, minister i prezes Sądu obowiązani są uwzględnić prawa obywateli do bezstronnego sądu i mają obowiązek stworzyć warunki, by je faktycznie zagwarantować. Prezes Krzysztof Szewczak na pewno da radę, pod warunkiem, że w sposób znaczący zmieniona zostanie kadra go wspierająca, zajmująca wysokie stanowiska w Sądzie i sądach podległych.

Minister obowiązany jest zaakceptować kandydata, który będzie miał odwagę poważnie traktować skargi obywateli na niedopuszczalne zachowania sędziów. Lubeka apelacja podobnie jak inne potrzebuje prezesów i wiceprezesów sądów, którzy będą mieli odwagę między innymi do tego, by korzystać z art. 107 ustawy o ustroju sądów powszechnych oraz takich, którzy będą zgłaszać do prokuratury przestępczą, uchybiającą godności zawodu sędziego działalności sędziów.

Generalnie nie jestem za karaniem ludzi, w tym sędziów, pod warunkiem, że się starają, są na tyle dojrzali i kompetentni, że potrafią sami kontrolować swoje działania i zachowania, szanują innych i zgodnie z wymogami ustaw wykonują swoje obowiązki. Z czym jest bardzo duży problem w pracy bardzo dużej części sędziów lubelskiej apelacji, w tym w samym Sądzie Apelacyjnym w Lublinie.

Nie odmawiam nikomu prawa do błędu, czego nie można mylić z akceptowaniem ustawicznego gardzenia zwykłymi ludźmi i naruszania prawa.

Jako prezes zarządu Stowarzyszenia ISKRA 2015 działającego na rzecz praworządności, jednocześnie osoba poszkodowana przez urzędników i sędziów, która współpracuje z innymi poszkodowanymi przez funkcjonariuszy publicznych, w związku z oburzeniem się sędziów Sądu Apelacyjnego w Lublinie na ministra sprawiedliwości za odwołanie wiceprezesa Sądu, pytam wszystkich odpowiedzialnych za funkcjonowanie Sądu Apelacyjnego w Lublinie i sądów podległych, pytam wszystkich odpowiedzialnych za rządzenie Polską:

– JAKIE MY ZWYKLI OBYWATELE MAMY SZANSE PRZED SĄDEM, którego część sędziów podburza INNYCH SĘDZIÓW I POZOSTAŁYCH OBYWATELI przeciwko decyzjom wydanych zgodnych z prawem przez legalne władze?

– Jakie my zwykli ludzie mamy szanse przed Sądem, którego część sędziów lekceważy prezydenta, ministra, Sejm, Senat i Konstytucję?

Zgodnie z art. 178. 3 Konstytucji: „Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Uważam, że samo zwołanie zebrania sędziów Sądu w sprawie odwołania wiceprezesa było sprzeczne z Konstytucją, a tym bardziej upublicznienie poprzez media tego faktu oraz stanowiska sędziów.

– Co to za niezależność i niezawisłość, gdy sędziowie występują przeciwko decyzjom wydanym przez legalnego ministra zgodnie z ustawą, do tego zgodną z oczekiwaniami zwykłych obywateli?

– Co to za niezależność i niezawisłość, gdy sędziowie lekceważą ogromne niezadowolenie zwykłych ludzi z poziomu świadczenia usług przez sądy, przez bardzo dużą część sędziów i walczą o dalsze warunki do bezkarnego naruszania prawa? Walczą o możliwość dalszego niszczenia ludzi.

Jak Polska długa i szeroka jest krzyk bezsilności i rozpaczy zwykłych ludzi w związku z bezprawiem w sądach. Jest wołanie o przerwanie ustawicznego gardzenia ludźmi i naruszania ustaw przez ogromną część sędziów.

Problem dotyczy również mieszkańców z terenu apelacji lubelskiej.

– Sejm dokonał takich zmian w ustawie o ustroju sądów powszechnych, by minister sprawiedliwości mógł wymienić prezesów i wiceprezesów sądów bez konsultowania zmian ze środowiskiem sędziowskim, w tej ekstremalnie trudnej, niedopuszczalnej sytuacji dla zwykłych, niszczonych przez sędziów ludzi.

– Senat zaakceptował zmiany w ustawie uchwalone przez Sejm.

– Ustawa uchwalona przez parlament została podpisana przez prezydenta i opublikowana zgodnie z

prawem.

Sędziowie zatracili się kompletnie w walce o prawo do naruszania prawa. Pominęli, że oni są od egzekwowania działania zgodnego z prawem, a nie od zmiany prawa według ich potrzeb lub od protestowania przeciwko działaniom zgodnym z prawem i oczekiwanym przez zwykłych ludzi.

Niedopuszczalnym jest, by w takim stanie rzeczy, gdy zwykli ludzie dosłownie wyją z bezradności, ponieważ sądy nie spełniają nawet minimum standardów typowych dla państwa prawa, by sędziowie wyspecjalizowani w uprawianiu samowoli, naruszaniu ustaw, siejący zniszczenie i spustoszenie, mogli nadal naruszać porządek prawny w państwie, by mogli komukolwiek stawiać warunki i domagać się, by było jak było. Nie może tak być, by bezkarni sędziowie mogli dalej gardzić ludźmi i prawem.

Zlekceważony został przez sędziów Sądu Apelacyjnego w Lublinie ustawodawca, zlekceważona władza wykonawcza w osobach prezydenta i ministra. Zlekceważona została również ustawa, porządek prawny w państwie. O zlekceważeniu poszkodowanych przez oburzonych sędziów szkoda nawet pisać. My jesteśmy niszczeni, wdeptywani w ziemię przez sędziów od lat dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku, a sędziowie się oburzają, by nadal było, tak jak jest. Wieje grozą.

– Jak ja i mnie podobni mamy ufać sędziom Sądu Apelacyjnego w Lublinie, którzy możliwość dalszego gardzenia ludźmi i możliwość uporczywego naruszania ustaw postawili ponad wszystkim?

– Jak zabezpieczają prawa zwykłych ludzi sędziowie Sądu Apelacyjnego w Lublinie, którzy dopuścili się naruszenia ustawy nadającej uprawnienie ministrowi sprawiedliwości i zadowoleni z siebie poinformowali o tym poprzez media opinię publiczną? Wieje ogromną grozą, w czyich rękach w ogromnej części jest sprawowanie wymiaru sprawiedliwości w lubelskiej apelacji.

Obecnie jesteśmy kompletnie pozbawieni prawa do bezstronnego sądu. Odgrywane są tylko przedstawienia jak w teatrze, błędnie zwane rozprawami, gdzie zabierane jest nawet prawo do swobodnej wypowiedzi. Gdzie nie można podejść do stołu sędziowskiego i wskazać dowód, np. z akt organu rentowego i odnieść się do niego?

Pełnomocnicy ZUS Oddział w Lublinie i KRUS OR w Lublinie dopuszczają się lekceważenia zarządzeń lub postanowień w przedmiocie dołączenia akt lub innych dokumentów, co pozostaje bez reakcji ze strony sędziów.

– W czwartek na rozprawie (III Aua 323/17) mimo mojego stanowczego sprzeciwu, przewodnicząca przerywała moją wypowiedź kilka razy.

Jak powszechnie wiadomo, przerywanie wybija z rytmu wypowiadającego się, utrudnia

przedstawienie stanowiska.

Nie rozumiem, po co wyznaczona była rozprawa w sytuacji, gdy postępowanie w sądzie pierwszej instancji było przeprowadzone z udziałem pełnomocników, którzy nie wiadomo kim są, pełnomocnictwa udzieliła im nie uprawniona jednostka organizacyjna? W takim stanie rzeczy sąd drugiej instancji może sprawę rozpoznać bez wyznaczania rozprawy. Tylko musiał by to zrobić na korzyść odwołujących się i w tym jest właśnie problem.

– Czy kolejne cuda w Sądzie spowodują, że wbrew ustawie uznane zostanie, że Prezes KRUS i KRUS OR w Lublinie są tym samym podmiotem prawa?

Kilka tygodni temu w skargach na przewlekłość (III S 10/17, III S 11/17, III S 12/17, III S 13/17) sędziowie (Barbara Hejwowska sprawozdawca, Elżbieta Gawda, Małgorzata Rokicka – Radoniewicz) uznali, że są wyroki w sprawach odwołań od decyzji Prezesa KRUS wydane wobec Prezesa KRUS, choć faktycznie wyroki o wskazanych sygnaturach wydane są od nie istniejących decyzji KRUS OR w Lublinie w postępowaniu sądowym przeciwko KRUS OR w Lublinie. Nawet średnio rozgarnięci obywatele, a co dopiero Sędziowie Sądu Apelacyjnego w Lublinie, w tym przewodnicząca wydziału powinni wiedzieć, że nikt nie może zmieniać treści prawomocnego wyroku.

– Po co wyznaczona została rozprawa w sprawie III Aua 402/17, gdzie jest identyczny problem z pełnomocnictwami jak w sprawie III Aua 323/17?

– Dlaczego w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie leżakuje sprawa III Aua 407/17? Ponownie sędziowie według własnego uznania wybiorą „akta” ZUS, a jak uznają za konieczne, to wykonają kolejne kopie papierów, których dysponentem jest ZUS i je dołącza do sprawy, pomijając, że nie mogą to być obojnaki, tylko powinny być odrębne akta ubezpieczonego i odrębne akta płatnika składek?

Ja jako bezrozumna istota faktycznie skazana przez sędziów na zniszczenie, kompletnie się pogubiłam. Do dnia dzisiejszego nikt mi nie udostępnił sporządzonych zgodnie z wymogami ustaw akt ubezpieczonego. To jakim cudem w ogóle sprawy były przyjęte do rozpoznania w sądach? ZUS nie udowodnił, by było konto elektroniczne ubezpieczonego. W Sądzie Okręgowym w Lublinie były jakieś bez znaczenia dla sprawy papiery z ZUS udające akta. Sędzia odrzuciła mój wniosek dowodowy o dołączenie kompletnych i oryginalnych akt ZUS, które powinny być dołączone z urzędu do odwołania.

– Dlaczego w Sądzie leżakuje sprawa III Aua 810/17? – Jakimś cudem uda się pominąć fakt, że

wyrok wydany został wobec niewłaściwego ubezpieczonego? Rozprawa została zamknięta, gdy nie rozpoznany był wniosek o wyłączenie sędziego?

Chyba 8 razy składany był wniosek o wyłączenie sędziego. Widać było, że sędzia pierwszej instancji kombinuje, jakby orzec na korzyść Prezesa KRUS i kompletnie nie interesuje jej istota sprawy.

Na podejmowanie niewłaściwych czynności przez sędziego zwrócił uwagę Sąd Apelacyjny w Lublinie przy rozpoznawaniu skargi na przewlekłość, a sędzia w poczuciu totalnej bezkarności, dalej robiła, co się jej podobało.

W praktyce prawo gwarantowane przez art. 45 Konstytucji i art. 49 kodeksu postępowania cywilnego jest fikcją. To działa tak: ja nie wyłączę ciebie, a w ramach wdzięczności ty mnie.

Wszyscy sędziowie są zadowoleni, a zwykli ludzie wyją z bezradności.

Zdaniem zapewne części sędziów, odwołanemu wiceprezesowi nie można nic zarzucić? Przyznaję, samodzielnie nie byłabym w stanie wyciągnąć takiego wniosku. Moja ocena jest zupełnie inna.

Kolejny raz sędziowie traktują nas jak bezrozumne istoty.

– Kto bronił wręcz do upadłego w pismach, że sędziowie mogą dyktować protokoły rozpraw?

W korespondencji ze mną robił to odwołany wiceprezes, któremu musiałam wyjaśniać co znaczą pojęcia dyktować i protokołować oraz jaka jest między nimi różnica.

– Kto jest przewodniczącym wydziału wizytacji i odpowiada między innymi za taka sytuację, że tylko z ZUS Oddział w Lublinie toczy się już blisko 40 postępowań sądowych jednego małżeństwa po serii decyzji i wniosków ZUS? Postępowania toczą się w oparciu o tak zwane akta, które są zdekompletowane, w ogromnej części wypełnione kopiami dokumentów, wybranymi według uznania urzędników i niestety sędziów i nazywane są błędnie aktami ZUS. W tym jest 7 lub 9 postępowań o ustanowienie hipoteki przymusowej bez przesłania wniosków zainteresowanym. Referendarze dokonują tajnych czynności, o dokonaniu który dopiero informowani są zainteresowani. To jest taki sąd, że wydaje orzeczenie na żądanie jednej strony, bez możliwości odniesienia się do wniosku drugiej strony.

– Na podstawie czego zainteresowany może złożyć zażalenie, gdy nie otrzymuje wniosku o ustanowienie hipoteki? – Skąd wiadomo, że żądanie wnioskodawcy nie jest nadmierne, nie przekracza 150% spornego długu, gdy wnioskodawca nie przedkłada wyceny nieruchomości?

Art. 45, art. 64 Konstytucji i prawo międzynarodowe rozstrzygające o jawności postępowań są deptane, a pisać można co najwyżej na Berdyczów.

Dodatkowo w sprawach nie jest badana zdolność sądowa wnioskodawców.

– Czy dyrektor ZUS Oddział w Lublinie ma jakieś gwarancje ze strony sędziów, że wygra postępowania, dlatego do zatracenia się nadal wydaje niekorzystne decyzje osobiście lub robią to, podlegli mu pracownicy wobec tego samego małżeństwa?

W sporach z ZUS jest jeszcze taki problem, że urzędnicy, a następnie sędziowie nie ustalają prawidłowo stron postępowania, nie ustalają kto jest ubezpieczonym, a kto zainteresowanym. Z naruszeniem kodeksu cywilnego, kodeksu postępowania cywilnego oraz art. 35 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych jako jeden podmiot prawa traktowana jest osoba fizyczna, ubezpieczony i przedsiębiorca działający pod firmą, co w sposób rażący narusza prawo.

Zauważyłam, że w Sądzie Rejonowym Lublin – Zachód sędzia nie miał z tym problemu.

Z przestrzeganiem w tym zakresie prawa nie radzi sobie spora część sędziów Sądu Okręgowego w Lublinie i niestety apelacyjnego również.

Do tego nadal z udziałem tej samej rodziny, toczy się sporo postępowań z Prezesem KRUS, który też nie ma problemu z wydawaniem kolejnych niekorzystnych decyzji.

Tylko w referacie sędzi Szumielewicz w Sądzie Okręgowym w Lublinie toczy się 5 spraw. Sprawy z Prezesem KRUS toczą się również w innych referatach i innych sądach. Sędziowie i urzędnicy zatracili się w procesie niszczenia rodziny.

Prezes KRUS wydał kolejną niekorzystną decyzję na podstawie rzekomo jakiegoś nowego wniosku, którego nie ma. Który wymyśliła sędzia (VIII U 1510/16) osłaniając urzędników, żeby tylko nie stwierdzić w orzeczeniu, że jest wniosek o podjęcie czynności przez Prezesa KRUS z grudnia 2012 roku, doszło do ponad czteroletniej bezczynności organu rentowego. Gdy są odpowiednie osoby osłaniające niedopuszczalne działania sędziów, to sędziowie mogą stwierdzić praktycznie wszystko. Mogą również z kilkuletniego wniosku zrobić nowy. Jest wniosek 2012 roku, który powinien być załatwiony poprzez decyzję, a orzeczenie sądu jest takie, jakby go nie było i do tego wygenerowana została kolejna decyzja, która skutkuje kolejnym postępowaniem sądowym. I tak zabawa urzędników i sędziów rodziną z udziałem dwóch potężnych organów rentowych trwa 13 lat.

Sprawy, które zgodnie z wymogami ustawy powinny być rozstrzygane przez sąd w dwa tygodnie lub w niewiele dłuższym czasie, trwają latami, ponieważ większość sędziów nie wykonuje należycie swoich obowiązków. Do ogromnych nieprawidłowości dochodzi na etapie przyjmowania odwołań w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Nagminnie w omawianych sprawach odwołania były przyjmowane bez akt KRUS lub z kopiami udającymi akta ZUS. Kodeks postępowania cywilnego nie przewiduje, by akta dołączone do odwołania mogły być zastąpione kopiami. To co się dzieje, jest samowolą urzędniczo-sędziowską.

Nadal przyjmowane są odwołania od Prezesa KRUS – KRUS OR w Lublinie czyli od podmiotu, którego nie ma, który wymyślony został przez urzędników i sędziów.

Po przyjęciu sprawy do sądu, nie jest ustalane, kto jest i na podstawie akt KRUS lub ZUS, kto powinien być jeszcze stroną postępowania, kogo sąd obowiązany jest poinformować o toczącej się sprawie. Nie są ustalane zgodnie z prawem strony postępowania np.: ubezpieczony- zainteresowany; ubezpieczony-płatnik składki. Efekty później są takie jak w wyroku VIII U 1245/16 (III Aua 810/17). Odwołującymi się są kobieta i mężczyzna. Są dwa nie załatwione wnioski przez Prezesa KRUS z 2012 roku, przy czym w omawianej sprawie rozpoznawany jest jeden, dotyczący jednej osoby. Sąd Okręgowy w Lublinie postępowanie prowadził od lata 2013 roku.

W tak zwanym międzyczasie Sąd Apelacyjny w Lublinie prawidłowo ustalił, że chodzi o podleganie ubezpieczeniu kobiety i stwierdził przewlekłość postępowania, wykonywanie czynności, które nie zmierzają do rozstrzygnięcia sprawy.

– Czym innym można wytłumaczyć jak nie poczuciem bezkarności fakt, że sędzia mimo stanowiska sądu odwoławczego nadal nie zapoznała się ze sprawą?

Mimo nie rozpoznanego wniosku o jej wyłączenie, została zamknięta rozprawa. Mimo nie rozpoznanego wniosku wydany został wyrok. – Po co nadal odgrywany jest teatr sądowy, generowane są koszty, gdy są możliwości prawne, by uchylić skandaliczny wyrok w sprawie w której ubezpieczoną jest kobieta, w uzasadnieniu jest mowa o mężczyźnie. Rozpoznane zostało odwołanie dotyczące wniosku, które rozpoznawane jest w postępowaniu VIII U 1510/16?

Pisałam w sprawie skargi. Równie skutecznie mogłam pisać na Berdyczów. Minął już rok od wydania wyroku. Przed przekazaniem apelacji do sądu została zastawiona pułapka proceduralna. Apelacja miała być nie opłacona w terminie.

Trzeba było udowadniać, że sędzia się pomylił.

Zastawianie pułapek proceduralnych to jest wręcz specjalność ogromnej części sędziów Sądu Okręgowego w Lublinie, Sądu Rejonowego Lublin-Wschód i niestety zdarza się w apelacji.

Zbędne żądania i termin do jego spełnienia 7 dni. Wystarczy potknięcie, jednodniowe opóźnienie i jest po sprawie. Prawa zwykłego człowieka są bez znaczenia, liczą się tylko obowiązki i restrykcje. Błędne pouczenia, które przerzucane są na wprowadzonego w błąd (VIII U3891/16). Prosta sprawa. Kolejna bezczynność Prezesa KRUS. Tuż przed rozprawą w sądzie sprawa została załatwiona przez organ rentowy. Naruszenie prawa poprzez bezczynność organu pozostało.

Postępowanie zostało umorzone w całości, mimo nadal aktualnego żądania o stwierdzenie bezczynności Prezesa KRUS od dnia upływu terminu na wydanie zaświadczenia, do dnia wydania zaświadczenia. W doręczeniu postanowienia było pouczenie, że zaskarżyć orzeczenie można w ciągu 14 dni. Zażalenie zostało złożone w terminie wskazanym w pouczeniu i przekazane do Sądu Apelacyjnego w Lublinie, który odrzucił je z powodu przekroczenia terminu. – Co to było, jak nie ochrona naruszających prawo działań urzędników i sędziego sądu pierwszej instancji?

„Życzliwi” sędziowie Sądu Apelacyjnego w Lublinie napisali, że można wnioskować o przywrócenie terminu. Obywatel, który brani się przed bezprawiem urzędników i sędziów jest do ich dyspozycji. Pismo zostało złożone. Wzmocniona przez sędziów drugiej instancji, sędzia, która nie dopełniła obowiązku stwierdzenia ewidentnej, udowodnionej bezczynności Prezesa KRUS odrzuciła wniosek o przywrócenie terminu. Obecnie chodzi o jakieś jeszcze inne daty.

Tak się bawią sędziowie zwykłymi ludźmi, tak osłaniaj a naruszające prawa działania Prezesa KRUS i ZUS w czasie, w którym szefem wydziału wizytacji jest odwołany wiceprezes.

To jest nie prawda, że jest za mało sędziów. Postępowania prowadzone są w sposób często skandaliczny. Zamiast załatwiać sprawy w możliwie najprostszy sposób, mało uciążliwy dla stron, bardzo duża część sędziów kombinuje, oszukuje, jak tylko potrafi. Zmanipulowanie prostej sprawy, by orzec na korzyść wybranej strony, wymaga czasu i sterty bez wartości prawnej papierów.

Tych wszystkich spraw by nie było, gdyby Sędziowie rozstrzygnęli dwa pierwsze postępowaniach

zgodne z wymogami prawa. Gdyby nie orzekli, że sądy oceniają tylko zastosowanie prawa materialnego, co pozostaje w sprzeczności z art. 177 Konstytucji i art. 181 kodeksu postępowania administracyjnego.

Wyroki wydane zostały wobec KRUS OR w Lublinie, który nie ma zdolności sądowej, zamiast wobec Prezesa KRUS, do tego od nie istniejących decyzji KRUS OR w Lublinie.

Jedynym funkcjonariuszem publicznym, który nawet nie próbował mnie przekonywać, że wszystko jest w porządku, jest prezes Krzysztof Szewczak, który po ustaleniu brzmienia sentencji wskazanych wyroków w tracie rozmowy w trycie administracyjnym, tylko machnął ręką i zamilkł na dłuższą chwilę. Kolejne słowa w sprawie nie były potrzebne.

Widząc zakłopotanie Pana prezesa, przeszłam do innego tematu, który chciałam poruszyć.

Znając przynajmniej w części pracę Sądu Apelacyjnego w Lublinie i zakres odpowiedzialności odwołanego oraz po przeprowadzeniu z nim licznej wymiany stanowisk na piśmie, nigdy samodzielnie nie wyciągnęłabym takiego wniosku, że byłemu wiceprezesowi, przewodniczącemu wydziału wizytacji nie można nic zarzucić. To jest jakiś żenujący żart sędziów.

Odwołany będąc wiceprezesem i jednocześnie przewodniczącym wydziału wizytacji, miał za zadanie między innymi weryfikowanie zgłaszanych przez obywateli nieprawidłowości. Po stwierdzeniu których powinny być podejmowane dalsze czynności, w celu ich usunięcia i w miarę potrzeby zwrócenia uwagi lub ukarania winnych uchybień.

– Czy odwołany należycie wypełniał swoje obowiązki z punktu widzenia prawa i osób poszkodowanych przez sędziów, myślę, że odpowiedzieli w czwartek sami sędziowie, broniąc wiceprezesa prawie jak niepodległości, by było, jak było.

W czwartek przynajmniej część sędziów Sądu Apelacyjnego w Lublinie udowodniła nam wszystkim, że odwołany zamiast dbać o tworzenie warunków do należytego zabezpieczania prawa do bezstronnego sądu, zamiast podejmowania czynności w sytuacjach, gdy sędziowie naruszali prawo, on dbał o interesy sędziów, z których część ustawicznie narusza prawo.

W zasadzie każde zgłoszenie na piśmie naruszeń prawa, którego dopuszczają się sędziowie Sądu lub sądów podległych, w moim przypadku kończyło się tak samo. Wszystko jest w porządku lub prezes nic nie może. Tak na moje skargi odpowiadał odwołany!

Ogromna ilość spraw tego samego małżeństwa wspieranego przez członków Stowarzyszenia ISKRA 2015, zmieniane numery w aktach KRUS, wykonane bez podstawy prawnej tak zwane akta zastępcze KRUS. Rozmontowane i kserowane na potęgę akta ZUS za wiedzą i zgodą, a nawet przy udziale sędziów, kserowane pisma z akt sądowych przez pracowników sądu po zarządzeniach sędziów, a odwołanemu odpowiedzialnemu za wydział wizytacji nie można nic zarzucić?

Na pisma w sprawie ogromnych manipulacji aktami KRUS i ZUS odpowiadał mi odwołany, dzielnie wspierany przez wiceprzewodniczących Krajowej Rady Sądownictwa w sposób niedopuszczalny i infantylny: jest wielość spraw.

A osłaniani urzędnicy KRUS i ZUS wydawali kolejne niekorzystne decyzje w czasie, gdy akta organów rentowych były w sądach. Kolejne odwołania na skalę masową były przyjmowane przez Sąd Okręgowy w Lublinie z naruszeniem ustaw, bez akt organu rentowego lub z kopiami papierów bez wartości prawnej „udającymi” akta. Proceder wsparty przez odwołanego oraz wiceprzewodniczącego KRS Krzysztofa Wojtaszka trwa nadal.

Dzięki pracy sędziów Prezes KRUS nie prowadzi postępowań administracyjnych przed wydaniem decyzji, co jest udokumentowane. Naruszane są elementarne prawa obywateli. Urzędnicy wydają decyzje, jak im się tylko podoba. Niedopuszczalna sytuacja trwa od lat.

W postępowaniach sądowych uczestniczy KRUS OR w Lublinie, który nie ma zdolności sądowej.

O kobietach, które reprezentują zamiast Prezesa KRUS, KRUS OR w Lublinie wiadomo tylko jakie

mają imiona i nazwisko.

Pełnomocnictwa wystawione przez nie uprawniony podmiot, nie zawierają danych umożliwiających identyfikację kobiet. Kopie pełnomocnictw w sprawach z Prezesem KRUS znajdujące się w aktach sądowych, potwierdzane są za zgodne z oryginałem przez osoby nieuprawnione.

Zwracałam uwagę na problemy w postępowaniach sądowych, zgłaszałam na piśmie w trybie administracyjnym. Dosłownie reakcja była taka, jakbym pisała na Berdyczów.

Pisałam o wpisach hipoteki przymusowej przez Sąd Rejonowy Lublin-Wschód z pominięciem dopuszczalności ustanowienia zabezpieczenia na podstawie ustawy na majątku do 150% wartości spornego długu. Ponownie interwencje w trybie administracyjnym trafiły „na Berdyczów”. Nadal zablokowany jest nieprawomocnie majątek o wielokrotnie wyższej wartości. ZUS złożył kolejne wnioski. Dokonane zostały kolejne wpisy na wniosek, bez doręczenia wniosków zainteresowanym.

Tak wygląda jawność postępowania zagwarantowana w Konstytucji i prawo do udziału w postępowaniu osób zainteresowanych oraz tak zabezpieczone jest prawo do własności.

W imieniu Stowarzyszenia ISKRA 2015, bez jakiejkolwiek reakcji zgłaszałam problem niedopuszczalnych działań sędziego Sądu Rejonowego w Biłgoraju II K 17/17, który prowadzi postępowanie na podstawie prywatnego aktu oskarżenia o czyn karany na podstawie art. 212 KK. Z aktu oskarżenia wynika, że faktycznie chodzi o to, że oskarżona odwoływała się od decyzji, które samorządowe kolegium odwoławcze uchylało. W mojej ocenie to postępowanie jest szykaną za korzystanie z przysługujących oskarżonej praw.

Akt oskarżenia został skierowany do rozpoznania na rozprawie, mimo braku wskazania w nim czynu za który można by ukarać na podstawie art. 212 KK.

Zaczęło się od kilku rozpraw zamiast jednej, które poświęcone były mediacji, podpisaniu ugody.

Zgody na nagrywanie rozpraw sędzia nie wyraził.

Wniosek o wyłączenie sędziego zgodnie ze standardami polskiego sądownictwa został rozpoznany negatywnie.

Był wniosek o badania psychiatryczne i dokumenty medyczne, które zostały przekazane do sądu. Oskarżonej, która jest nauczycielką, udało się przekonać sąd, że nie ma potrzeby przeprowadzania badań psychiatrycznych. Interweniowałam w imieniu Stowarzyszenia ISKRA 2015, którego przedstawiciel nie został dopuszczony do udziału w postępowaniu, bo nie ma w tym interesu wymiaru sprawiedliwości. Wynika z postanowienia wydanego w innym przedmiocie, gdzie dopiero w uzasadnieniu jest mowa o niedopuszczeniu do udziału w sprawie przedstawiciela społecznego.

Postanowienie, którego sentencja pozostaje w sprzeczności z uzasadnieniem kompromituje sędziego i sąd.

Oskarżona złożyła skargę na przewlekłość. Nic nie szkodzi, że w akcie oskarżenia nie wskazano czynu, za który można by ukarać na podstawie art. 212 KK? – Sędzia jak jeszcze trochę popracuje, to kto wie, co wypracuje? Czas przeznaczony na mediację oraz zawarcie ugody został przekroczony i to też było bez znacznie dla rozpoznających skargę?

Sędziowie Sądu Okręgowego w Zamościu, którzy rozpoznawali skargę na przewlekłość, popisali się w uzasadnieniu do postanowienia nieznajomością prawa oskarżonego zagwarantowanego w ustawach polskich i prawie międzynarodowym.

To jest nieprawdopodobne, że sędziowie bezkarnie mogą tak bawić się ludźmi. Mogą prowadzić procesy dla samego prowadzenia poprzez które niszczą ludzi.

Kolejny „kwiatek” stworzony przez polskiego sędziego z lubelskiej apelacji w omawianej sprawie.

W sytuacji ewidentnego konfliktu sąsiedzkiego, gdzie wystarczające powinny być rozstrzygnięcia inne niż karne, jako świadek dopuszczony został w procesie karnym dyrektor szkoły, w której pracuje oskarżona, którego zgłosiła oskarżycielka. Szkoła oddalona jest ok. 40 kilometrów od miejsca zamieszkania oskarżonej. Świadek nie mieszka w okolicy na terenie której mieszka oskarżona. Dzieci oskarżycielki nie uczęszczały ani nie uczęszczają do szkoły.

Na ostatniej rozprawie sędzia zarządził przeprowadzenie wywiadu środowiskowego. Co nie wydaje się być zgodne z prawem w omawianej sprawie. Pan sędzia mieszka w sąsiedniej wsi, w miejscu oddalonym od miejsca zamieszkania oskarżycielki i oskarżonej nie większym niż 3 do 4 kilometrów. – Kompletnie nie rozumiem sędziego, o co mu chodzi, do czego zmierza?

Oskarżona mieszka tylko z chorą, w podeszłym wieku matką, która bardzo przeżywa, co sędzia, a poprzez sędziego państwo polskie wyprawia z jej córką. W dniach rozpraw obie kobiety są poruszone. Matka bo nie ma siły, by pomóc córce, a córka, bo zamiast spokojnie pojechać do pracy czy zająć się innymi sprawami, musi uczestniczyć w rozprawach sądowych, które nie wiadomo jak się zakończą.

Podobnych przypadków jak omówione wyżej, jest bardzo dużo. Z sięganiem przez polskich sędziów po badania psychiatryczne jest normalnie plaga. Ogromna część sędziów, w tym sędziów w lubelskiej apelacji robi, co im się tylko podoba, ponieważ jak Polska długa i szeroka sędziowie nie odpowiadają praktycznie za nic, są kompletnie bezkarni i oczekują by dalej tak było.

Dzieje się tak, ponieważ to sami sędziowie do tej pory wybierali tych, do których trafiały skargi na świadczenie usług przez nich, którzy mieli dostęp do dowodów potwierdzających naruszenie prawa przez sędziów, mieli dostęp do akt sądowych, tak jak odwołany wiceprezes. Sędziowie sami wybierali sobie tych, zadaniem których było między innymi składanie wniosków o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

Prawo do sądu

Najwyższy czas jest ku temu, by faktycznie przerwać niedopuszczalną sytuację w zakresie gardzenia ludźmi i prawem przez ogromna część sędziów. Zwykli ludzie mieszkający na terenie lubelskiej apelacji zasługują na to, co sędziowie oburzający się kompletnie pomijają, by wiceprezesem Sądu Apelacyjnego w Lublinie był człowiek odważny, wrażliwy na ludzką krzywdę, który docenia znaczenie szanowania zwykłych ludzi i przestrzegania ustaw przez sędziów. Potrzebny jest wiceprezes, który nie będzie niedopuszczalnych zachowań i działań sędziów chował pod przysłowiowy dywan, bardzo śmierdzący już dywan.

Barbara Berecka

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystkie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.