Historia pewnego przypadku część I

JAK W POLSCE TRAKTOWANI SĄ ZWYKLI OBYWATELA, JAK SIĘ NAWZAJEM OSŁANIA CZĘŚĆ FUNKCJONARIUSZY PUBLICZNYCH, W TYM URZĘDNIKÓW I SĘDZIÓW

Gdy już nie dają rady, to nawet gotowi są bez żadnych skrupułów wykorzystać sąd niższej instancji. W materiale jest skan fragmentu pisma procesowego, bardzo niewygodnego dla urzędników KRUS OR w Lublinie, które włączone było do akt sprawy VIII U 1245/16 (VII U 1937/13) i tkwiło tam między innymi w trakcie dwóch rozpraw, które Małgorzata Kowalska sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie po zakończeniu postępowania sądowego, przekazała do Sądu Rejonowego Lublin – Zachód, traktując odwołujących się i członków stowarzyszenia uczestniczącego w postępowaniu jak bezrozumne istoty.

skan-0068

Materiał i następne z serii dedykuję wszystkim poszkodowanym przez polskich funkcjonariuszy publicznych. Trzymajcie się i nie dajcie się, pamiętając, że nie jesteście sami. Musimy zorganizować się na tyle skutecznie, by przerwać wyniszczanie Polaków, polskich rodzin i firm przez sporą część funkcjonariuszy publicznych, w tym urzędników i sędziów. Państwo, które jest przeciwko obywatelom, trzeba zmienić tak, by było dla zwykłych ludzi.

To się w głowie nie mieści, by sędziowie sądu wyższej instancji, osłaniający bezprawne działania przedstawicieli instytucji publicznych, naciskani przez zainteresowanych, kontrolowani przez stowarzyszenia, wikłali do niedopuszczalnych działań sędziów sądów niższej instancji.

Z Sądem Apelacyjnym w Lublinie mam różne doświadczenia. Te bardzo budujące również. Ciągle w swej naiwności liczę, że właściwie będą wykorzystywane kompetencje merytoryczne sędziów Wydziału Ubezpieczeń Społecznych, że skończą się niedopuszczalne działania części sędziów, kompromitowanie Sądu, że nie będzie żadnego odwetu na mnie, mojej rodzinie ani na osobach, którym pomagamy poprzez stowarzyszenie, za odważną postawę, mówienie i pisanie, jak jest. Oczekuję działania sędziów na podstawie i w granicach prawa. Tylko tyle i aż tyle.

Panu Prezesowi Sądu Apelacyjnego Krzysztofowi Szewczakowi i innym sędziom Sądu Apelacyjnego w Lublinie Wydziału Ubezpieczeń Społecznych, nie miała odwagi sędzia Małgorzata Kowalska wysłać akt zawierających pismo w załączeniu do skargi na przewlekłość, a następnie do apelacji, tylko wmieszała do sprawy sąd niższej instancji. Usuwając wcześnie z akt pismo procesowe, które tam było od ponad dwóch miesięcy, którego odpis we wrześniu na rozprawie został przekazany osobie reprezentującej KRUS. Nie mylić z Prezesem KRUS, który jest organem rentowym.

Wpinane i wypinane były dokumenty w aktach KRUS, to co szkodzi, by to samo robić z aktami sądowymi, gdy faktycznie nie reaguje żaden nadzór, gdy prokuratorzy pomijają, że przerabianie dokumentów jest niedopuszczalne.

– Na podstawie jakiego prawa doszło do przekazania sprawy i dlaczego do tego, a nie innego sądu, na pytania musiałaby odpowiedzieć sędzia, która wydała postanowienie w dniu wydania wyroku w sprawie.
W postanowieniu nie ma podstawy prawnej. Żądania do rozpoznania należą do kompetencji sądu okręgowego. Zainteresowani mieszkają w rejonie działania innego sądu rejonowego, pismo jest podsumowaniem do sprawy, która toczyła się w Sądzie Okręgowym w Lublinie ponad trzy lat VIII U 1245 (VII U 1937/15). Żądanie finansowe uważam, że mogło, a nawet powinno być zgłoszone po tylu latach zwodzenia, ewidentnego naruszania prawa przez przedstawicieli organu rentowego.

Brak pełnomocnictw

Nie ma takiej możliwości, by na tak ogromną skalę niszczeni byli Polacy przez naruszające prawo działania funkcjonariuszy publicznych. Dlatego upubliczniam to, co się stało. Musimy się organizować. Bardzo liczę również, że przyzwoici i kompetentni funkcjonariusze publiczni, w tym urzędnicy, prokuratorzy i sędziowie staną po naszej stronie.

Barbara Berecka

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeciwko człowiekowi i prawu, Sprawiedliwość po polsku, Wszystkie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.