Strażnik żyrandola, zajmujący stanowisko strażnika Konstytucji

CZYLI DEBATA PRZED II TURĄ WYBORÓW PREZYDENCKICH

Z perspektywy pałacu prezydenckiego, nadmiernie opłacanych funkcjonariuszy publicznych nie widać Polski zwykłych Polaków oraz potrzeby konkretnych działań, a nie mówienia tak, by nic konkretnego nie powiedzieć. Co według mnie jest przesłaniem debaty. Panowie kolejny raz udowodnili nam, że żyją w bardziej dostatniej i przyjaznej Polsce niż większość zwykłych obywateli.

Bronisław Komorowski kompletnie pogubił się w ostatnim wystąpieniu atakując Dudę i PiS, choć ponoć jest za zgodą, o czym przekonywał wielokrotnie. Czyli słyszeliśmy co innego niż widzieliśmy i słyszeli jednocześnie.

Andrzej Duda według mnie wytrzymał do końca starcie, choć miewał bardzo słabe chwile. Bardzo dobrze poradził sobie, zapewne zgodnie z planem z wystąpieniem końcowym.
Polityk PiS zdecydowanie lepiej wypadł na tle urzędującego prezydenta niż w debacie na tle kandydatów antysystemowych.
Gdyby kampania przed wyborami była równie długa co w USA, zapewne kandydaci wiodących partii w Polsce przepadli by w niej z kretesem.

Mam nadzieję, że nadchodzi zmierzch marketingu politycznego, który nie bardzo jest sobie w stanie poradzić z politykami z charyzmą, którzy pracują nad sobą, mają wiedzę i doświadczenie życiowe.

W dzisiejszej debacie między Dudą a Komorowskim, widać było, że niezależnie od oficjalnych ustaleń, sztaby sugerowały swoim podopiecznym, by wchodzili w ostre dyskusje z przeciwnikiem, by przypodobać się wyborcom. Taką wyreżyserowaną zadziorność było widać szczególnie u Bronisława Komorowskiego.

Czyli po przejściu drogi z robienia z kandydatów grzeczniejszych niż faktycznie są, próbą przedstawiania ich jako profesjonalistów, wracamy do punktu wyjścia, gdzie kandydat do pełnienia funkcji publicznej musi być przede wszystkim sobą, musi umieć w sposób emocjonalny przedstawiać swoje racje. Co próbując ratować wynik drugiej tury wyborów za wszelką cenę usiłował robić Bronisław Komorowski, prowokując starcia słowne, przerywając wypowiedzi adwersarza.

Tylko mam nadzieję, że już nic nie pomoże urzędującemu prezydentowi, który dla wielu Polaków jest znakiem rozpoznawalnym rządzenia w ostatnich 26 latach. Jest znakiem rozpoznawalnym sprawowania władzy opartego na stawianiu prywatnych interesów ponad wszystkim. Rządzenia opartego na wrogim, wręcz sadystycznym nastawieniu większości funkcjonariuszy publicznych do zwykłych obywateli.

Jak się było przysłowiowym już „strażnikiem żyrandola” zajmując stanowisko strażnika Konstytucji, to nie powinny pomóc żadne zabiegi i sztuczki marketingowe. Był czas na otwartość na obywateli. Był czas na przeciwstawianie się totalnemu bezprawiu w strukturach państwa, był czas na przeciwstawienie się wyniszczaniu ludzi, całych polskich rodzin i firm, a nie ustawiczne miganie się, bo prezydent nic nie może, nie ma kompetencji.

Przykro było słuchać jak obaj panowie krytykowali tak zwaną reformę Gowina, faktycznie nie wiedząc o czym mówią. Przecież te zlikwidowane niby sądy, pozostały w dotychczasowych siedzibach, w takiej samej odległości od obywateli, jako wydziały zamiejscowe większych sądów.

Przeciwko Polakom i Polsce, ale w interesie PSL i lokalnych układów

Gowin dokonał jedynie ” mini zamachu” na lokalne układy i zbędną, kosztowną administrację sądową w postaci prezesów, przewodniczących wydziałów małych sądów i obsługi administracyjnej prezesów oraz przewodniczących, którzy jak powszechnie wiadomo nic nie mogą, tylko bardzo wysokie wynagrodzenia brać mogą.

Barbara Berecka

Ten wpis został opublikowany w kategorii Demokracja po polsku, Informacje z kraju, Najważniejsze informacje i wiadomości, Życie społeczno - polityczne i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.