Wysoka rada – 16:15 – i nie ma na to siły w Lublinie

wp_20150226_12_41_42_proWERSAL POPRZEZ SŁOWA I GESTY ORAZ TOTALNE LEKCEWAŻENIE GŁOSÓW MIESZKAŃCÓW I OPOZYCJI, CZYLI UBAW PO PACHY, TYLKO ŚMIECH JEST PRZEZ OGROMNE ŁZY!

Czy się nie boję? Oczywiście, że się boję, ale jednocześnie mam już dość upokorzeń, oszukiwania, okradania mnie i moją rodzinę przez urzędników, kpienia sobie z naszych praw przez część sędziów. Słuchajcie, nie wiem jak Wy, ale ja już nie mogę znieść, gdy lekceważą nas funkcjonariusze publiczni, gdy kompletnie nie liczą się z potrzebami zwykłych ludzi, gdy kłamią i usiłują manipulować praktycznie na każdym kroku. Tego zwyczajnie nie daje się wytrzymać!

Postanowiłam nie odpuścić Prezydentowi Lublina i jego urzędnikom za niedopuszczalne działanie wobec stowarzyszenia, za faktyczne pozbawienie nas obrony naszych praw poprzez grupę obywatelską i w ten oto sposób poznałam mechanizm wzajemnego wspomagania się tych, którym jest dobrze i są przeciwni jakimkolwiek zmianom.

Przewodniczący Rady Miasta Lublina, kompletnie nie rozumiem dlaczego używana jest tylko forma nazwy Lublin? Skierował naszą skargę na Prezydenta Lublina do Komisji Rewizyjnej Rady Miasta. Nie to żebyśmy byli naiwni, ale na większą rzetelność ze strony radnych PiS czyli opozycji mieliśmy chyba prawo liczyć? Na co zwróciliśmy uwagę natychmiast po wyjściu z sali, gdzie odbywało się posiedzenie. Mam nadzieję, że dostali nauczkę, że sprawy rozpatruje się na podstawie dokumentów, a nie tego co powiedział jeden czy drugi dyrektor, którzy pisząc wprost, bronią własnych d… Jeden głos wstrzymujący się, pozostałe za uznaniem skargi za bezzasadną, oczywiście na podstawie stanowisk dyrektorów odpowiedzialnych za niedopuszczalne działania.

A co z prawem i z faktami, mógłby zapytać ktoś naiwny? Ale tych naiwnych na szczęście jest coraz mniej. Tu jest Polska, teoretyczne już tylko państwo, jak trafnie zdiagnozował były już minister. Szczęka to nam opadnie, gdy zaczną pracować zgodnie z obowiązującym prawem, a może nawet nie doczekamy tego.

Tylko słuchajcie, muszą być gdzieś granice przyzwolenia na lekceważenie ludzi i prawa, na akceptowanie kłamstw, okradania obywateli z godności i pieniędzy, zdrowia oraz poczucia bezpieczeństwa. Muszą być gdzieś granice braku czucia i współczucia, bodaj elementarnej ludzkiej solidarności, arogancji i bezczelności ludzi władzy oraz samorządowców.

Następny etap po zajmowaniu się sprawą przez Komisję Rewizyjną jest przekazanie jej do rozpatrzenia na posiedzeniu Rady Miasta Lublina, która odniosłam wrażenie, że prawie w ciemno, bez badania czegokolwiek przegania obywateli wręcz hurtowo, do śmieszności. Z reguły jest 16:15 czyli radni Platformy Obywatelskiej i pozostali kontra radni PiS. Choć są sprawy, gdzie obywatele są całkowicie bez szans i przeganiają ich prawie wszyscy.

Czy można liczyć na pochylenie się nad jakimikolwiek problemami, na wsłuchiwanie się w głosy ludzi? Człowiek pozbawia się wszelkich złudzeń, gdy obserwuje przebieg posiedzenia Rady Miasta Lublina. Praktycznie wszystkie wnioski opozycji, uwagi, poprawki i skargi zwykłych obywateli dzisiaj pojedynczo, a w ogólnym rozliczeniu hurtowo zostały odrzucone.

Mailowo poprosiłam Przewodniczącego Rady o podanie ile korekt i skarg było zgłoszonych i może jakieś zostały uwzględnione, bo przecież mogłam coś przeoczyć. Cała seria głosowań była na nie.

Już na początku spotkania kobieta, ponoć stała bywalczyni sesji zwróciła mi uwagę, że teraz będą występy gwiazd lubelskiego samorządu. Będą zatracać się w dyskusji, by na ważne ludzkie sprawy zostało mało czasu.

Myślę, że nie wszyscy radni uczestniczący w tym teatrze i Wersalu w jednym, zdają sobie sprawy z formy spotkania, wiedzą, że to nie tak ma być. Forma spotkania z wysoką radą i panem prezydentem, który ma „pozwalać”, nijak nie ma się do demokracji. Wysoka rado, panie prezydencie, czy pan prezydent pozwoli, tak jak to by prezydent kontrolował pracę radnych, a nie odwrotnie. No i tam większość to byli jacyś przewodniczący lub dyrektorzy. Taki Wersal poprzez słowa i gesty, że brakuje słów oraz prawie same szychy.
Tylko co to wspólnego ma z samorządnością i samorządem, nie jestem w stanie zrozumieć?

Nawet ktoś z radnych zwrócił mi uwagę, że mówi się panie przewodniczący, a ja powiedziałam panie Kowalczyk, bo mi prowadzący spotkanie zaczął przerywać wypowiedź. Nie ukrywam, że przez kilka godzin obserwując to przedstawienie, czekałam na takie zwrócenie uwagi. Bo przecież byłam na spotkaniu struktury samorządowej, a nie jakiegoś królewskiego dworu, który obraduje za ludzkie pieniądze. Oczywiście nie skorygowałam swojego zwrotu, bo nie pojmuję, dlaczego miałabym to zrobić?

Powinno być grzecznie i kulturalnie, ale szanowne radne i panowie radni nie z takim nadęciem i zadęciem. Na pewno bez uniżonych zwrotów typu: czy pan prezydent pozwoli, a ta wysoka rada to już jest mistrzostwo świata. Przecież Państwo jesteście z ludzi i powinniście być wszyscy pośród ludzi, a nie tylko kilka osób tak na prawdę jest dostępna dla zwykłych obywateli, a reszta czuje się wysoką radą, której faktycznie nie ma.

Jak kobieta z którą rozmawiałam powiedziała, tak było. Najpierw wypowiedzi radnych bez ograniczeń czasowych. Gdy czas przyszedł na mieszkańców Lublina, to dostali do dyspozycji całe trzy minuty. Była już godzina prawie czternasta, a sesja rozpoczęła się o godzinie dziewiątej.

Ja dostałam całe pięć minut, czyli docenili moją gadatliwość, dyskryminując moich poprzedników. Obserwacja sali z mównicy w trakcie wypowiedzi bezcenna. Widać było, że część radnych PiS zaczyna mieć wątpliwości i już nie koniecznie większość jest na nie, co potwierdziło się w głosowaniu. Bycie przeciw, a następnego dnia powstrzymanie się od głosu, to jest postęp, tym bardziej, że nawet kogoś przekonałam, że wcale nie jest tak, jak większość uważa.

Część dość młodych mężczyzn, radnych Platformy Obywatelskiej była ubawiona dosłownie po pachy, jak mówiłam o niedopuszczalnych, niszczących nas działaniach urzędników KRUS i ZUS oraz Urzędu Miasta Lublina. MAM NADZIEJĘ, ŻE TAKIE ZACHOWANIA ŚWIADCZĄ O RYCHŁYM ODEJŚCIU OBECNEGO SPOSOBU RZĄDZENIA OPARTEGO NA PRYWACIE, POGARDZIE WOBEC CZŁOWIEKA I PRAWA. To aż dziw bierze, że ci na górze widzą to, co robi się maluczkim i nie grzmią.

Panowie bawili się świetnie, gdy mówiłam, że posłowie z reguły nie pomagają, radni też się przecież jak dokładnie wiemy, nie wychylają, większość ma daleko z tyłu przedsiębiorców, a gdy stworzyliśmy sobie stowarzyszenie, to urzędnicy zatrudnieni przez Prezydenta Lublina działali tak, że pozbawili nas obrony naszych praw poprzez stowarzyszenie.

Dosłownie ubaw jak mało gdzie i kiedy, gdy poszkodowany człowiek przez polskich funkcjonariuszy publicznych szuka pomocy, gdy mówi, że dyrektor Wydziału Administracyjnego informował na zasadzie domniemania, zamiast na podstawie sprawdzonych informacji dyrektor Biura Audytu, że wykreślenie jest prawomocne, choć była to dosłownie bujda na resorach, bo wszystko było zaskarżone w sądzie. Tylko przecież prawo i fakty są bez znaczenia, trzeba było dokonać zmiany statutu choćby posługując się kłamstwem, które jak się przekonałam na własnej skórze, nie razi części radnych miasta Lublina u urzędników. Na to co wyprawiają urzędnicy jest przyzwolenie Rady.

Słuchajcie, to jest straszne, że praca struktury samorządowej może być oparta na takim braku wrażliwości, na kłamstwie, wręcz drwinie co niektórych radnych i urzędników ze zwykłych obywateli. Miałam wręcz takie poczucie, że niektóre zachowania, a nawet rodzaj docinek czy przerywanie wypowiedzi, zmierzają w takim kierunku, by sprowokować drugiego człowieka, wybić go z rytmu wypowiedzi, pokazać, że zobaczcie jaka ona lub on jest. TO TAK NIE MOŻE BYĆ! Tak radni jak i prowadzący obrady Przewodniczący i Wiceprzewodniczący Rady muszą tworzyć atmosferę życzliwości, nie powinni prowokować ani drwić sobie z ludzi w żadnej formie. Na sesjach musi być określony czas wypowiedzi dla wszystkich i odpowiednia dyscyplina, przy czym czas wypowiedzi radnych nie może być dłuższy od wypowiedzi zwykłych obywateli. Znaczącym elementem pełnienia funkcji w samorządzie, musi być wsłuchiwanie się w głosy zwykłych ludzi.

Głównym tematem sesji było zatwierdzenie w sumie nie do końca rozumiem propozycji, planu czy projektu zagospodarowania działki w centrum Lublina, gdzie ma być lub nie galeria handlowa. Przynajmniej część radnych też nie do końca wiedziała, co ma tam być. Chyba zresztą tego nikt nie wiedział. To były dla mnie jakieś żarty, a nie poważna debata nie do końca wiadomo o czym. Radni, którzy byli za zatwierdzeniem projektu, ku mojemu zdziwieniu, również większość z nich zgłaszała obiekcje, że nie bardzo wiedzą, jakie będą skutki ich działań. Budynek, który obecnie stoi na działce jest ponoć w złym stanie technicznym. Jak radna PiS zapytała, kto wydał ekspertyzę co do stanu technicznego budynku, to padła odpowiedź, że ktoś tak powiedział, a fachowych opinii nie ma. Oczywiście propozycja została zaakceptowana 16:15, a przewodniczący Klubu PiS Sylwester Tułajew, zgłaszając cztery poprawki, był równie skuteczny jak ja i inni zwykli ludzie. Wszystkie jego propozycje 16:15 zostały oczywiście odrzucone.

Słuchajcie, wiem, że strach się nie bać po takim tekście. Bardzo liczę, że część radnych wybaczy mi i spojrzy na sposób funkcjonowania Rady, na podstawy do podejmowania decyzji, na zachowanie się w trakcie sesji z innej perspektywy. Mieszkańcy Lublina i okolicy uważam, że zasługują na zdecydowanie więcej niż to, co ma miejsce tak w radzie miasta jak i w samym Urzędzie Miasta Lublina.

Zbuntowani Obywatele

Mamy prawo być poważnie traktowani, a urzędnicy i samorządowcy nie robią żadnej łaski, tylko muszą działać na podstawie i w granicach prawa, w oparciu o stan faktyczny spraw i żaden choćby histeryczny rechot radnych we mnie tego przekonania nie zmieni.

Barbara Berecka

Ten wpis został opublikowany w kategorii Demokracja po polsku, Informacje z regionu, Samorządność i samorządy, Sprawiedliwość po polsku, Wolność i demokracja, współpraca i współdziałanie, Życie społeczno - polityczne i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wysoka rada – 16:15 – i nie ma na to siły w Lublinie

  1. husarz33 pisze:

    AKT OSKARŻENIA

    BANKIERÓW oraz współoskarżonych:
    SEJM, SENAT, Rząd oraz osób podległych tej administracji rządowej.

    Przedmiotem OSKARŻENIA jest LICHWA jako ZBRODNIA PRZECIWKO LUDZKOŚCI.

    OSKARŻYCIELEM
    jest NARÓD POLSKI, który jako ofiara cierpi z powodu odbierania mu chleba na RATY.
    ODBIERANIE CHLEBA NA RATY jest odbieraniem ŻYCIA w pełnym tego słowa znaczeniu.

    WYROK

    My obywatele RP wydajemy WYROK na sprawców ZBRODNI PRZECIWKO LUDZKOŚCI we własnym imieniu, bo sprzedajne władze tego haniebnego lichwiarskiego procederu nie uznają, że jest to ZBRODNIA ? czyli, zakwestionowanie PRAWA DO ŻYCIA, zagwarantowanego przez prawo ? Oczywiście mowa o PRAWIE NATURALNYM.

    WYKONAWCĄ WYROKU

    jest NARÓD, który w REFERENDUM obali te ?władze? i zmieni Najwyższe Prawo, czyli pasożytniczą konstytucję z 2 kwietnia 1997 roku.

    GENERALNYM SPRAWCĄ TEJ ZBRODNI, która nie ulega przedawnieniu jest Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku. Lichwiarze zaś korzystają z obojętności władz i robią to, co im się zamani.

    UZASADNIENIE WYROKU

    1. Art. 104 konstytucji mówi: ?Nie wiążą ich instrukcje wyborców.? – Dotyczy parlamentarzystów. Wobec powyższego pytam: To kim są parlamentarzyści skoro (?)??? Są okupantami i to na własne życzenie NARODU, ofiar (jak się okazuje) własnej głupoty, która to konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku została niby przez ofiary, zwane NARODEM przyjęta jako Najwyższe Prawo.
    2. Art. 1 k. mówi ?Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.?. Czy zatem lichwę (odbieranie chleba na raty) można uznać za jakiekolwiek dobro wspólne?\
    3. Art. 4 k. mówi; ?Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.?. Zatem podstawą prawną do Aktu OSKARŻENIA, wydania WYROKU i WYROKU tego wykonania jest to bandyckie Najwyższe Prawo, zwane konstytucją z 2 kwietnia 1997 roku. Koresponduje to z art.8 k. który mówi; ?Konstytucja jest Najwyższym Prawem w Rzeczypospolitej Polskiej.?.
    4. Okazuje się, że NIE ISTNIEJE jakiekolwiek prawo, które by normowało poziom lichwy.
    To oznacza, że jedynym ?prawem?, które stosują bankierzy, jest prawo kaduka.
    5. NIKT w Polsce nie nadzoruje działalności kredytowej, zgodnie z Art. 20 Dyrektywy KE. Wiadomość ze strony; http://www.sawicki.cc/kredyty Tego nadzoru nie pełnią; MF, KNF, UOKiK, NBP, a wszystkie te organy nadzoru piszą, że to nie nasza sprawa. A ja pytam; TO CZYJA TO SPRAWA???
    6. Kto zatem zezwolił, by za każde 1000 złotych tzw. DEPOZYTU ? bankier mógł wygenerować 10 000 złotych kredytu dla innych KREDYTOBIORCÓW? To oznacza, że 9 000 zł. nie ma pokrycia i jest pieniądzem pustym ? FAŁSZYWYM ? Ściśle wiąże się z tym wymóg płacenia lichwy, na którą bankier pieniędzy NIE kreuje, ale wymaga jej płacenia. Oczywiście ? oznacza to, że jedyną możliwością zapłacenia lichwy jest zapłacenie jej z następnych ?KREDYTÓW? i tak powstaje niespłacalny DŁUG PUBLICZNY, nie wiedzieć dlaczego jest nazwany publicznym?
    7. Lichwą jest każdy procent (%) pobierany od kredytu ? nawet ułamek procenta.
    8. Dowodem OSKARŻENIA w SPRAWIE jest konstytucja z 2 kwietnia 1997 r.
    9. Wszyscy zatem wykonawcy tej zbrodni ? stosujący to zbrodnicze, choć Najwyższe Prawo, są oskarżeni o realizowanie karygodnej postawy antypolskiej, co jest zdradą Ojczyzny.
    10. A zatem nie ma w Polce wśród władz nikogo, kto by się temu pasożytniczemu lichwiarskiemu procederowi przeciwstawił. Pisma i APELE Rzecznika Praw Kredytobiorcy do władz pozostają bez odpowiedzi i bez nadania sprawie dalszego biegu.

    Rzecznik Krajowy KONSTYTUANTY NOWEJ POLSKI w Internecie.

    Kazimierz Józef Styrna z Kęt.

Możliwość komentowania jest wyłączona.