Krzyk rozpaczy nie tylko w swojej sprawie!

PISMO PROCESOWE I MANIFEST PRZECIWKO BEZPRAWIU W JEDNYM

Człowieka ponoć spotyka tyle różnych trudności, upokorzeń, które jest w stanie znieść, udźwignąć. W Polsce totalnego bezprawia z mężem jesteśmy bardzo dobrym przykładem tego, że w życiu często nie dzieje się nic bez powodu. Jest jakieś przeznaczenie, rola do spełnienia.

Nigdy w naszej rodzinie nie było obojętności na sprawy wspólne. Ale również nikt nie miał jakichś szczególnych aspiracji do pełnienia jakichkolwiek funkcji w sferze publicznej. Zapewne żyli byśmy sobie po swojemu, bez szczególnego angażowania się w to, co dzieje się w Polsce, bo tak było by spokojniej i bezpieczniej, gdyby nie to, co nas spotkało ze strony przedstawicieli państwa polskiego i instytucji publicznych w ostatnich 10 latach.

Oczywiście jeszcze mogą nas wykończyć, mogą nie oddać nam naszych pieniędzy, a nawet mogą zażądać kolejnych, bo tu jest Polska, gdzie zwykłych ludzi ogromna część funkcjonariuszy publicznych traktuje jak bezrozumne istoty. Jak się tylko trafi jakikolwiek pretekst, oskubuje z majątku bez opamiętania. Udało się nam jednak od strony prawnej sprawy wyprowadzić tak, że okazuje się, iż 10 letnie szarganie nami było bezpodstawne. Teraz mogą sobie przyznać jedynie rację naruszając prawo, ale za to korzystając z siły KRUS, ZUS lub sądu.

Ponieważ zostaliśmy wciągnięci w proceder bezprawnych działań wyniszczających nas, naszą rodzinę, to przedstawiciele władz Polski, którzy ignorowali nas przez lata, mogą sobie pogratulować zmobilizowania do działania w sferze publicznej ludzi z autentycznej opozycji wobec pogardy rządzący oraz przedstawicieli instytucji publicznych wobec zwykłych ludzi i prawa w Polsce.

Ponieważ bardzo powszechne w Polsce jest, że prawo swoje a życie swoje, a ja nie mam już siły nie tylko bronić swoich praw, ale jednocześnie widzę, czuję potężny mur na który napotykają inni. W proteście przeciwko temu, co się dzieje napisałam pismo procesowe, które jest rodzajem manifestu, krzyku rozpaczy, by szanowane były nasze prawa, by pozwolili nam żyć.

Barbara Berecka Lublin 05.12.2014 rok

III Aua 1568/13

Sąd Apelacyjny w Lublinie
III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych

PISMO PROCESOWE W SPRAWIE NIEWAŻNOŚCI POSTĘPOWANIA,
ORAZ POZBAWIENIA MNIE MOŻLIWOŚCI OBRONY MOICH PRAW Z UDZIAŁEM STOWARZYSZEŃ

W związku z tym, że decyzja na podstawie której podlegam ubezpieczeniu w KRUS nie została zmieniona, uchylona lub unieważniona, to postępowanie sądowe III Aua 1568/13, jak i poprzedzające go postępowanie Sądu Okręgowego w Lublinie oraz postępowanie administracyjne i skarżona decyzja ZUS Oddziału w Lublinie, zgodnie z polskim prawem są NIEWAŻNE i NIE MOGĄ WYWOŁYWAĆ SKUTKÓW PRAWNYCH, o czym tutejszy Sąd obowiązany jest poinformować ZUS i to w trybie pilnym. ZUS, który by nie było bałaganu prawnego powinien stwierdzić nieważność skarżonej decyzji zgodnie z artykułem 156. & 1.3) kodeksu postępowania, w związku z artykułem 123 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych – CZEGO ŻĄDAM!

Jeżeli jest możliwość uchylenia wyroku Sądu Okręgowego w Lublinie i poprzedzającej go skarżonej decyzji ZUS przez Sąd Apelacyjny w Lublinie, to oczywiście podtrzymuję żądanie w tym zakresie.

W takim stanie rzeczy, gdy mamy wręcz klasyczny przykład nieważności postępowania zarówno administracyjnego jak i sądowego, nie wydaje mi się, by było zgodne z prawem i celowe dalsze prowadzenie postępowania przez sąd, który chyba powinien przerwać pracę w nieważnym postępowaniu? Zwracając jedynie uwagę organowi rentowemu czyli ZUS na rażące naruszenie prawa, konieczność stwierdzenia nieważności decyzji i informując odpowiednią prokuraturę o zaistniałej sytuacji.
Bo chyba przekraczanie uprawnień i niedopełnianie obowiązków przez urzędników, nadużywanie pozycji instytucji publicznej jaką jest ZUS wobec zwykłego obywatela, ma znamiona przestępstwa i to przestępstwa nie koniecznie ściganego tylko na żądanie pokrzywdzonego. Czy działania urzędników ZUS nie powinny zostać zweryfikowane przez prokuratorów z urzędu, a następnie czy nie powinny zostać ocenione przez sąd karny? Według mnie jak najbardziej tak.

Bo jeżeli nie będą stosowane procedury przewidziane w prawie dotyczące odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych, w tym przypadku wobec urzędników ZUS, to nadal nie sposób będzie egzekwować prawa przez takich zwykłych obywateli jak ja i moja rodzina. Zaniechanie wyciągania odpowiedzialności wobec funkcjonariuszy publicznych, jest przyczyną ogromnego bezprawia w strukturach państwa i samorządów oraz w instytucjach publicznych, które z kolei powoduje narastania niezadowolenia społecznego, agresji, które prowadzą wprost do samosądów, rozlewu krwi. Bo co niby zwykłym obywatelom pozostaje, gdy przedstawiciele instytucji publicznych i władz naruszają prawo, drwią sobie z ludzi, chroniąc się nawzajem do obrzydliwości, zamiatając nawet rażące naruszenia prawa pod przysłowiowy dywan?
Jak jeszcze długo ja i mój mąż na spokojnie wytrzymamy pogardę wobec nas, naszych praw prezentowaną przez większość funkcjonariuszy publicznych? 10 lat to i tak jest zdecydowanie za długo, nadużyta została nasza cierpliwość, gdy ludzie władzy chodzili oraz nadal chodzą nam po głowach i trwonią nasz majątek, pozorują pracę podczas, gdy my i nam podobni tyramy by utrzymać siebie, swoje rodziny i funkcjonariuszy publicznych.

Zajmujemy się z mężem między innymi sporządzaniem umów ubezpieczeń i kredytów oraz sprawdzaniem prawidłowości ich zawarcia. Tak jak urzędnicy ZUS czy KRUS przed wydaniem decyzji, tak my przed sporządzeniem umowy musimy zgromadzić odpowiednie dokumenty, zweryfikować ich wiarygodność. Musimy dla poszczególnych osób lub firm wybrać odpowiedni produkt, a umowę musimy oprzeć na odpowiednim prawie. Czynności wykonujemy dosłownie w kilka lub kilkadziesiąt minut. W przypadku wydłużonej procedury trwa to dzień, maksymalnie dwa do trzech dni. Weryfikacja prawidłowości sporządzonej umowy zabiera nam jeszcze mniej czasu.

Z całym szacunkiem, ale przeprowadzenie postępowania administracyjnego, wydanie decyzji i kontrola prawidłowości działań przeprowadzonych w trakcie postępowania administracyjnego przez sąd, nie są ani bardziej skomplikowane, ni trudniejsze od tego co wykonują przedsiębiorcy w trakcie pośrednictwa ubezpieczeniowego czy finansowego oraz weryfikacji prawidłowości sporządzanych umów.

Przecież przy zbieraniu dokumentów, przygotowaniu oferty, a następnie sporządzaniu umowy ubezpieczenia lub kredytu można by było urządzić teatr, który trwał by dniami, a nawet tygodniami, do czego dochodzi w urzędach w trakcie postępowań administracyjnych oraz przy wydawaniu decyzji. Podobnie można by robić odpowiednią oprawę trwającą miesiącami, a nawet latami przy weryfikacji poprawności umowy, jak to się dzieje w przypadku badania poprawności decyzji wydanych przez prezesa KRUS i ZUS przed sądami.

Prawo, kodeks postępowania cywilnego w artykule 467. & 2 sugeruje przygotowanie postępowania sądowego tak, by rozstrzygnięcie sprawy nastąpiło na pierwszym posiedzeniu sądu. Natomiast zgodnie z artykułem 471 kodeksu postępowania cywilnego, termin rozprawy powinien być ustalony tak, by od dnia wpływu pozwu lub odwołania, albo od dnia zakończenia czynności wyjaśniających nie minęło dwa tygodnie. Ale oczywiście w polskich sądach ustawicznie i notorycznie zachodzą nie dające się usunąć przeszkody.

Nie spotkałam się z sytuacją, by sędziowie korzystali z artykułu 467. & 4 kodeksu postępowania cywilnego, by po wstępnej weryfikacji dokumentów, były one zwracane organom rentowym: ?sędzia może zwrócić organowi rentowemu akta sprawy w celu uzupełnienia materiału sprawy. To samo dotyczy wypadku, w którym decyzja organu rentowego nie zawiera: 1) podstawy prawnej, (…)?. Tak jak jest w badanej sprawie. Zostałam objęta ubezpieczeniem społecznym w ZUS od 01.01.1998 roku do nadal w maju 2012 roku. Po co toczyć spory sądowe w sytuacji, gdy zgodnie z artykułem 156. & 1. 2) kodeksu postępowania administracyjnego organ administracji stwierdza nieważność decyzji wydanej bez podstawy prawnej?
Proste oraz jasne i nawet wyrok sądowy nie jest w stanie zalegalizować naruszania prawa poprzez prowadzenie nieważnych postępowań. Już co najmniej dwukrotnie w uzasadnieniach do orzeczeń z naszych odwołań Sąd Apelacyjny w Lublinie zwracał uwagę, że stwierdzenie nieważności decyzji pozostaje w gestii organu administracji, w tym przypadku organów rentowych.
Wyjemy dosłownie z bezradności w obliczu nieprawdopodobnej pogardy wobec nas urzędników KRUS i ZUS oraz części sędziów. To ludzie ludziom gotują taki los! A ponieważ pogarda wobec zwykłych obywateli w Polsce, w instytucjach publicznych i strukturach państwa jest powszechna, to mało już kogo to dziwi, że prawo jest naruszane, a ludzie są niszczeni. Prawie nikt nie reaguje. Poszkodowani ludzie przez funkcjonariuszy publicznych biją dosłownie głowami w mury obojętności i pogardy. Tak dalej być nie może!

Gdyby polscy przedsiębiorcy czy rolnicy pracowali w takim tempie jak funkcjonariusze publiczni, gdyby tak lekceważyli ludzi i prawo, to dawno byłoby już po Polsce. O zarabianiu pieniędzy przy świadczeniu pracy na takim poziomie, jak robi to spora część funkcjonariuszy publicznych, nie ma co nawet pisać! Każdego dnia wygenerowane koszty były by wielokrotnie większe niż wartość świadczonych usług. Tylko niestety w ten sposób nikt z rządzących nie rozlicza funkcjonariuszy publicznych.

Do wniosku, że skarżone postępowania administracyjne przeprowadzone przez ZUS i sądowe są nieważne, doszłam nie na zasadzie radosnej twórczości, jak robi to większość urzędników KRUS i ZUS oraz spora część sędziów, opierając swoje wywody nie bardzo wiadomo na czym. Zanalizowałam sytuację w oparciu o obowiązujące prawo i swoje stanowisko popieram konkretnymi przepisami prawa. Prowadzone postępowania tak administracyjne przez KRUS zupełnie na nowo z pominięciem decyzji ostatecznej, po wydaniu decyzji o podleganiu ubezpieczeniu i przez ZUS, jak i sądowe są nieważne z punktu widzenia polskiego prawa, jako kolejne w sprawach już rozstrzygniętych. Podstawy prawne do twierdzeń: artykuł 7 Konstytucji, w związku z artykułem 180 i 181 kodeksu postępowania administracyjnego oraz artykułem 52.1 ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników, artykuły 83a i 123 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, artykuł 16 oraz artykuł 156. & 1. 2) i 3) kodeksu postępowania administracyjnego oraz artykuł 379. 3) i 5) kodeksu postępowania cywilnego.

Nie można zbudować nowego domu na miejscu starego, bez rozebrania lub wyburzenia tego pierwszego. A tym bardziej nie może na starym domu wybudować nowego budynku sąsiad, w tym przypadku ZUS, bo nie będzie to wcale nowy dom, tylko co najwyżej rozbudowany stary i to bez zezwolenia. Bez podstawy prawnej czyli taki, który zgodnie z wymogami prawa, musi zostać rozebrany lub wyburzony. Bo by budować nowy dom na miejscu starego, trzeba najpierw zlikwidować stary i trzeba być przede wszystkim właścicielem działki, na której ma stanąć budynek. Zgodnie z polskim prawem wskazanym wyżej, podobnie jak z budową nowego domu na miejscu starego, identycznie jest z decyzjami. Nie każdy może wydawać decyzję. W sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych przez sądy jako jedna strona, muszą być traktowane wszystkie organy rentowe, by spełnione były wymogi prawa nie dopuszczające możliwości prowadzenia podwójnych postępowań administracyjnych i cywilnych w tych samych sprawach, w omawianym przypadku w zakresie podlegania ubezpieczeniu społecznemu, by nie byli wyniszczani ludzie, przez instytucje przecież publiczne jakimi są KRUS, ZUS oraz przez władze, które reprezentują sądy. Tak jak jest w przypadku moim i mojej rodziny. Wobec jednej osoby, za ten sam okres ubezpieczenia, decyzję obejmującą ubezpieczeniem społecznym może wydać tylko jeden organ rentowy! W sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych logicznym i zgodnym z wymogami prawa jest, by stroną były organy rentowe (ZUS, prezes KRUS itp.) i tylko jeden z nich może podejmować czynności wobec jednego obywatela w konkretnym przedziale czasu.
Nie ma podstaw prawnych, by być objętym ubezpieczeniem społecznym przez dwa organy rentowe jednocześnie.
Co usiłuje usankcjonować wobec mnie poprzez wyrok w skarżonym postępowaniu ZUS. By wydać nową decyzję w sprawie już rozstrzygniętej (podlegania ubezpieczeniu), trzeba odnieść się do decyzji ostatecznej funkcjonującej w obrocie prawnym (podstawa prawna artykuł 16 kodeksu postępowania administracyjnego i artykuł 83a. 1 i 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych). Sądy poprzez orzeczenia nie mogą sankcjonować bezprawnych działań urzędników. Sędziowie poprzez swoje postawy, sposób działania, wydawane orzeczenia obowiązani są budować zaufanie do siebie, sądów, a w konsekwencji do państwa. Państwa, które nie jest w stanie spełniać nawet podstawowej roli w sytuacji, gdy sędziowie będą zachowywać się jak chłopcy na posyłki lub nakręcane marionetki przez urzędników lub kogokolwiek innego. Czego niestety w bardzo wielu przypadkach doświadczamy.

To sędziowie muszą być ostatnią instancją dla obywateli, która stoi na straży praw obywatelskich, na straży praworządności w demokratycznym państwie prawa. Niedobór sędziów, którzy stoją na straży praworządności spowodował, że zgodnie z diagnozą byłego ministra, Polska jest już państwem tylko teoretycznie. Gdzie po szacunku do ludzi i prawa funkcjonariuszy publicznych, po państwie, które musi być na usługach obywateli, została tylko kamieni kupa.

Zdemoralizowani, niedouczeni, bez wyobraźni i czucia sędziowie, wyniszczają ludzi i kraj, demoralizują innych, marnują pracę między innymi policjantów i prokuratorów. Po co na przykład prokurator ma w sprawie z zakresu ubezpieczeń społecznych, może nawet tej konkretnej, trudzić się i zbierać dowody, sporządzać akty oskarżenia i narażać się ludziom z lokalnego układu, np. dyrektorowi oddziału ZUS i ważnym urzędnikom w oddziale? Po co prokurator ma narażać się dyrektorowi oddziału KRUS, podległym mu pracownikom, a może nawet samemu prezesowi KRUS, rekomendowanemu przez wiadomo którą i ponoć bardzo silną partię w terenie? Gdy w sądzie jacyś nie douczeni, gardzą ludźmi i prawem sędziowie orzekną i w sposób porównywalny do rozumowania pacjentów szpitali psychiatrycznych uzasadnią na piśmie, że przecież nic się nie stało, a nawet urzędnicy czy sędziowie pierwszej instancji, którzy badali sprawę działali wręcz idealnie i wzorowo. Tylko ja i osoby, które mnie wspierają, czepiamy się, bo zachciało nam się równości, szacunku i przestrzegania prawa, zamiast z uniżenie służyć jaśnie nam panującym i cieszyć się tym, że możemy pracować na to, by im żyło się dobrze, by mogli trwonić nasze pieniądze, by nie mieli pojęcia, jak żyje miliony Polaków, którzy osiągają dochody wielokrotnie niższe od ludzi władzy.

Oczywiście takie orzeczenia w których deptane jest prawo w Polsce wydawane są bardzo często. I mało kogo taki stan rzeczy już oburza w pojedynczych przypadkach. Natomiast narasta złość w milionach Polaków za całokształt pogardy, wyzysku i notorycznego naruszania prawa przez znaczną część funkcjonariuszy publicznych. Czy potrzebne są akty samoagresji, agresji, czy potrzebny jest przelew krwi, by prawo znaczyło prawo?
Tego co jest obecnie nie da się już dłużej wytrzymać!
Ja mam przekonanie, że zastanowienie się nad swoimi działaniami tych, którzy gardzą ludźmi i prawem oraz zmiana stosunku do zwykłych ludzi, sposobu świadczenia pracy by wystarczyły, by nie doszło do destabilizacji w Polsce. Zgodnie ze standardami władzy w państwie, które istnieje już tylko teoretycznie, gdzie zwykły i nieustosunkowany z ludźmi władzy obywatel jest bez szans, bo jest przyzwolenie polityczne na naruszanie prawa przez funkcjonariuszy publicznych, jest przyzwolenie na wyniszczanie, okradanie ludzi, całych polskich rodzin między innymi przez urzędników i sędziów.

Do takiej dramatycznej sytuacji doprowadzili sędziowie, którzy zresztą nie cenią samych siebie i sprawowanego urzędu, orzekając jak chłopcy na posyłki lub nakręcane marionetki np. przez urzędników KRUS lub ZUS, a nie niezawiśli, szanujący ludzi i prawo sędziowie, którzy stoją na straży godności obywateli i praworządności w państwie.

W zasadzie po tym, co mnie i moją rodzinę spotkało w ciągu ostatnich 10 lat w zakresie podlegania ubezpieczeniu społecznemu, gdy na dzień dzisiejszy już bezspornym jest między mną a prezesem KRUS, na potwierdzenie czego dowód w postaci pisma znajduje się w aktach sprawy, że decyzja na podstawie której zostałam objęta ubezpieczeniem społecznym w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego nie została zmieniona, uchylona ani unieważniona, co powoduje zgodnie z polskim prawem, że pozostałe wywody funkcjonariuszy publicznych w zakresie rzekomego obowiązywania innej decyzji, są po prostu śmieszne i nie mają nic wspólnego z wykonywaniem prawa, a ZUS nie miał prawa prowadzić wobec mnie postępowań, czyli cała dziesięcioletnia hucpa prowadzona wobec mnie i mojej rodziny w KRUS, ZUS i sądach wydziałach pracy i ubezpieczeń społecznych w sposób rażący narusza prawo, była niedopuszczalna. Jest nieważna z punktu widzenia polskiego prawa.

Powinnam zwyczajnie tak po ludzku, w poczuciu totalnej bezsilności, w obliczu ogromnego bezprawia w strukturach państwa polskiego, w tym w sądach, użyć dosadnych, bardzo brzydkich słów, by wyrazić to, co o tym wszystkim myślę, co czuję! Bo zgodna z prawem, dobrze merytorycznie przygotowana obrona swoich praw przed polskimi sądami, nie ma większego sensu. W naszym przypadku trafiała jedynie od czasu do czasu do sędziów Sądu Apelacyjnego w Lublinie. W pozostałych przypadka, w innych lubelskich sądach, sędziowie wręcz hurtowo naruszają nasze prawa, traktując nas jak bezrozumne istoty. Mając na uwadze to, co robili i robią ze mną, moją rodziną i milionami Polaków funkcjonariusze publiczni, w tym sędziowie może w geście protestu powinnam zwyczajnie na dziedzińcu tego Sądu lub lepiej przed budynkiem głównym Sądu Okręgowego w Lublinie, gdzie przemieszcza się dużo ludzi, widowisko może być bardziej okazałe, a sędziowie Sądu Okręgowego w Lublinie wyrządzili mnie i mojej rodzinie wyjątkowo dużo krzywd i proceder twa nadal, może powinnam urządzić jakieś widowisko? Rozpalić jakieś ognisko, mniejsza o to, co było by materiałem do spalenia oraz ile osób wzięło by w tym udział?

Ale póki co, w sytuacji gdy planowany jest dość masowy marsz, protest, bo ludzie władzy roznieśli po Polsce tyle zła, tak jakby podlali kraj benzyną, że byle iskra może spowodować, że Polska będzie płonąć jak pochodnia – patrz Ukraina – bo ogromna rzesza obywateli spoza klik i koterii ludzi władzy, nie wytrzymuje już upokorzeń i wyzysku, przynajmniej póki co zrobię to trochę inaczej.
Gdy przemieszczając się po ulicach Lublina i Warszawy z napisami na ubraniu, między innymi ze słowami ?Dość bezprawia w KRUS, ZUS i sądach? słyszę słowa popierające stanowisko, gdy ludzie podchodzą i opowiadają swoje dramatyczne historie, które są bardzo często efektem działań układów urzędniczo-sędziowskich jak w przypadku moim i mojej rodziny, to postanowiłam w sprawie zająć stanowisko na spokojnie, po swojemu, pokojowo. Postanowiłam napisać pismo procesowe, które jest rodzajem manifestu do rozpowszechniania, bo sytuacja nie tylko dla mnie i mojej rodziny związana konkretnie z tym postępowaniem sądowym jest nie do wytrzymania! Mamy dość obecnego sposobu stosowania prawa przez funkcjonariuszy publicznych, drwienia sobie z naszych praw.
Używam w moim przypadku broni o najsilniejszej sile rażenia. Po swojemu, merytorycznie i kulturalnie do bólu piszę, jak wygląda sytuacja od strony prawnej oraz to, co o tym wszystkim myślę! Ponieważ to jest postępowanie apelacyjne, to mogę spokojnie to upublicznić. Tak, że zanim przeczytają to sędziowie, to stanowisko pozna przynajmniej jakąś część ludzi, którym nie jest wszystko jedno, którzy przeciwstawiają się pogardzie funkcjonariuszy publicznych wobec zwykłego człowieka i notorycznego naruszania prawa w strukturach państwa i samorządów.

Zrobię to dla samej siebie, swojej rodziny oraz ludzi dręczonych podobnie jak my, a nawet bardziej przez ludzi reprezentujących państwo, samorządy i instytucje publiczne, w tym KRUS i państwo w państwie, jakim jest ZUS. Zrobię to również dla osób które na mnie postawiły, które wspierają mnie oraz moją rodzinę, w tym przedstawicieli stowarzyszeń w których wzięłam na siebie odpowiedzialność bycia liderem w zakresie działań na rzecz praworządności. W szczególności stowarzyszenia OBURZENI, w którym jestem wiceprzewodniczącą Rady Koordynacyjnej, które to Stowarzyszenie deklarowało chęć przystąpienia do sprawy, ale opieszałość wydziału KRS sądu w którym Stowarzyszenie jest zarejestrowane i brak wsparcia ze strony sędziów, by organizacje obywatelskie sprawnie porządkowało sprawy formalne, doprowadziło do tego, że OBURZENI nie uczestniczą w postępowaniu. W tak zwanej demokratycznej Polsce, zostałam pozbawiona w sprawie możliwości obrony praw poprzez znaczącą, ogólnopolską grupę, ponieważ sędziowie wydziałów KRS w polskich sądach, nie są zainteresowani wspieraniem autentycznej aktywności obywatelskiej, przy dokonywaniu wpisów w KRS nie przestrzegają terminów, czepiają się bzdur. Pracownicy wydziałów KRS nawet nie próbują wskazywać organizacjom, jak wyjść zgodnie z prawem z zaistniałej sytuacji, która jest bez znaczenia dla praw członków, legalności wyboru organów stowarzyszenia.
Zrobię to z urzędu, ale i ze szczególnego sentymentu do Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności, które uczestniczy w postępowaniu mimo destrukcyjnych działań wobec grupy. Stowarzyszenia, którego między innymi z mężem byliśmy współtwórcami, skąd chciano nas przegonić, gdy potrzebowaliśmy pomocy. Bo w Polsce jest ciągle przyzwolenie wśród ludzi władzy na naruszanie praw obywatelskich. Wręcz nagminnie, notorycznie i ustawicznie lekceważona jest Konstytucja, co automatycznie skutkuje naruszaniem praw obywatelskich zwykłych obywateli.

Między innymi, żebym nie mogła korzystać z pomocy grupy w tym postępowaniu. Zostały podjęte działania destrukcyjne w Stowarzyszeniu Na Rzecz Praworządności, by usunąć mnie z zarządu organizacji, przy okazji urządzając nieprawdopodobną hucpę w grupie. A ślady na piśmie, liczne ślady prowadzą wprost do organu nadzoru, czyli prezydenta Lublina. Nie, nie mogę w sprawie udziału Stowarzyszenia Na Praworządności w tym postępowaniu niczego zarzucić Sądowi Apelacyjnemu w Lublinie. W tym zakresie nawet trzeba zwrócić uwagę na pełen profesjonalizm i działanie zgodne z prawem sędziów. Co nie zmienia faktu, że zostałam postawiona w bardzo trudnej sytuacji przez prezydenta Lublina i wydział KRS Sądu Rejonowego Lublin-Wschód w sytuacji, gdy ja i moja rodzina bronimy swoich praw naruszanych przez bardzo silne instytucje utrzymywane z ludzkich pieniędzy KRUS i ZUS. Co ma ogromny wpływ na moje stanowisko w sprawie działalności instytucji publicznych wobec zwykłych obywateli. Na moje stanowisko w sprawie obrony moich praw w tej sprawie.

Mam bardzo krytyczny stosunek do polskich sędziów. Potrafię jednocześnie do sprawy podchodzić bardzo indywidualnie. Dostrzegam również wysokie kompetencje niektórych sędziów. Miałam jednocześnie nadzieję, że przynajmniej kilku sędziów Sądu Apelacyjnego w Lublinie, jest w tej grupie, na bazie której będzie można przywrócić polskim sądom właściwą, służebną rolę wobec obywateli, bo mają wysoki poziom kompetencji merytorycznych i moralnych. Moja gorycz i ogromne poczucie krzywdy są tym większe w tej sprawie, że mimo kilku bardzo niezrozumiałych orzeczeń w III Wydziale Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Apelacyjnego w Lublinie zostało wydane szereg zrozumiałych dla mnie, bardzo profesjonalnych, opartych na prawie orzeczeń w kilku sprawach z naszych odwołań oraz odwołań moich znajomych, których w różny sposób wspierałam jako wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności. Miałam nawet takie wrażenie, że dopiero na etapie Sądu Apelacyjnego w Lublinie trafiamy na ludzi, sędziów, którzy nie tylko rozumieją czytany tekst, z czym jest ogromny problem w dużej części pozostałych okolicznych sądów, ale którzy znają i rozumieją prawo oraz potrafią się nim posługiwać.

Co się stało w tej konkretnej sprawie, odwołaniu od decyzji w tak rażący sposób naruszającej prawo? Dlaczego sprawa ?stoi? w sądzie, zamiast uchylenia decyzji i zwrócenia akt ubezpieczeniowych do ZUS i to ?z ogromnym hukiem?, ponieważ urzędnicy ZUS przekroczyli swoje kompetencje. Dlaczego sędziowie nie powiadomili przez ponad rok prokuratury o fakcie prowadzenia przez urzędników ZUS nieważnego postępowania i wydania tak bardzo wadliwej decyzji? Decyzji wydanej bez podstawy prawnej z prawa proceduralnego, z okresem obowiązywania wiele lat wstecz przed wydaniem, czyli w sposób rażący naruszającej pewność prawną obywateli i do tego wydanej w sprawie już rozstrzygniętej decyzją ostateczną.

To co jest do rozstrzygnięcia w badanej sprawie, niewiele wspólnego ma z niezawisłością sędziowską. W sprawie jest problem oceny decyzji pod kątem zgodności jej z prawem, na który musi mieć wpływ szczególnie fakt, że sędziowie również podlegają ustawom. W sprawie jest wręcz niedopuszczalna sytuacja, by rozstrzygać, bo postępowanie jest nieważne! Postępowanie jest nieważne, decyzja nie może wywoływać skutków prawnych, choćby nawet została podjęta próba legalizacji jej przez sąd.

W zasadzie sędziom orzekającym w tej sprawie, mogę zarzucić jedynie, że nie orzekli w sprawie niezwłocznie, po wpływie do Sądu apelacji. Czy nie zachodzi nieważność postępowania, sąd drugiej instancji musi sprawdzić z urzędu. To nad czym się zastanawiają sędziowie w tak oczywistej sprawie, wzbudziło mój niepokój. Dlatego poprosiłam o zmianę składu sędziowskiego. Zmianę sędziów w przypadku wątpliwości co do bezstronności, które to prawo w praktyce w zasadzie jest martwe, z moich doświadczeń wynika, co potwierdza to postępowanie. Ku mojemu nieprawdopodobnemu przerażeniu, nieważne postępowanie się ciągle toczy.

Urzędnicy ZUS jak bogowie

W tym stanie rzeczy, w pełni uzasadnione jest żądanie przerwanie niedopuszczalnej sytuacji, która nie pozwala mi spokojnie żyć i pracować, której efektem jest przetrzymywanie przez ZUS moich pieniędzy.
Poinformowanie opinii publicznej o zaistniałej sytuacji, jest rodzajem krzyku rozpaczy jednego z milionów obywateli, którego prawa są w Polsce deptane i nie ma na to siły!

Barbara Berecka

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, Przeciwko człowiekowi i prawu, Sprawiedliwość po polsku, Ubezpieczenia społeczne i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.