Decyzje konstytutywna i deklaratoryjna, a tragedia smoleńska i wyjaśnianie jej przyczyn

Głupawka, której objawem jest bredzenie od rzeczy, ogarnęła sporą część osób publicznych po opublikowaniu raportu MAK. Wydawać się może po tytule dzisiejszego artykułu, że dopadła również mnie.

Mam poczucie ogromnego zniesmaczenia debatą prowadzoną przez polityków i poczucie bezsilności, ale nie jest jeszcze aż tak źle. Ja tylko postaram się wykorzystać czas pełen ogromnych emocji aby po raz kolejny, jeszcze w inny sposób opisać problemy współczesnej Polski, choć nie tylko.

Co niby mogą mieć wspólnego jakieś rodzaje decyzji z tragedią i jej wyjaśnianiem? Zdziwicie się, ale mają i to bardzo dużo.

Ale po kolei. W komentarzach jedni pewnie z przekonaniem, inni dla żartu, ośmieszenia poglądów, które są niewygodne dla rządzących, armii urzędników żyjących dobrze na koszt podatników twierdzicie, że na stronie prezentuję oryginalne poglądy, które są warte rozprzestrzeniania. Nawet ktoś posunął się bardzo daleko i stwierdził, że tu na stronie prezentowana jest nowa myśl społeczno – polityczna.

Wow, wow, wow! Nie mam kompleksów, ani nie jestem przesadnie skromna. Wręcz według polskich standardów ” demokracji”, które faktycznie nie mają nic wspólnego z demokrację jestem bezczelna, arogancka i pyskata. Życiem publicznym, samorządnością, która jest fundamentem do faktycznej demokracji i wolności zajmowałam się zawodowo. Dzisiaj w realu od jednaj z firm z którą współpracuję otrzymałam esemesa z uśmiechniętą buźką, słowo dziękujemy i informacją, że otrzymałam nagrodę, która w wysokości… za kilka dni wpłynie na moje konto. Na rynku, gdzie bardzo duża grupa osób ma w głębokim poważaniu ustalone zasady, oszukuje przy każdej możliwej okazji, wielkością sprzedaży jest bardzo trudno konkurować, ale jeżeli chodzi o jakość sprzedaży, jest ogromne pole do popisu, które oczywiście wykorzystujemy. Wpisujemy do umów prawdziwe dane, co nie jest takie oczywiste na polskim rynku. Skutkuje to tym, że z naszych usług korzystają rozważni, uczciwi ludzie, którzy płacą za usługi zgodnie z ustalonymi cenami wyliczonymi na podstawie oceny ryzyka, nie płacą zaniżonych składek, wyliczonych na podstawie nieprawdziwych danych.

Zwróćcie uwagę, że ten rozważny człowiek, który trzyma się ustalonych zasad, przy zawieraniu umowy ubezpieczenia posługuje się prawdziwymi danymi, nie będzie przecież wyłudzał nienależnego mu odszkodowania z umowy ubezpieczenia. Swoim samochodem z reguły jeździ rozważnie. Proste i logiczne. Obsługujemy wyselekcjonowanych, uczciwych klientów, którzy procentowo powodują znacznie mniej szkód niż średnio na rynku.

Zobaczcie, że my na tym bardzo trudnym rynku, gdzie ciągle jest dużo oszustw, kłamstwa przy zawieraniu różnego rodzaju transakcji jesteśmy silni, siłą swoich klientów dla których przestrzeganie ustalonych zasad jest ważniejsze, droższe od pieniędzy. Musieliśmy włożyć wiele wysiłków, pracy aby dojść do takiego poziomu kompetencji, by obsługiwać tych lepszych, bardziej wymagających klientów. Słuchajcie, te nasze indywidualne, bardzo pozytywne doświadczenia pokazują, że w Polsce są ludzie, którym można i trzeba ufać. Jest od kogo przebudowywać życie publiczne również na biednej Lubelszczyźnie i w samym Lublinie, jak również w Polsce i myślę, że nie tylko.

Obawiam się, że w bardzo wielu Polakach jest taki balast, bariera, przekonanie, które utrudnia wymianę elit politycznych. Nie wiem nawet jak opisać problem? Tak już musi być, nie da się nic zrobić, szkoda zdrowia i życia? Polacy nie dostrzegają kompetencji ludzi w zakresie życia społeczno – politycznego ze swojego otoczenia, nie potrafią z pośród siebie wybierać i dalej promować? A może mają jakiś lęk?

Jak sprawdzam sobie statystyki odwiedzin na stronie i porównuję z liczbą komentarzy, to mi włosy dęba stają. Dawny mój znajomy powtarzał, że statystyka działa powyżej tysiąca. Jak na moich stronach jest kilkadziesiąt tysięcy odwiedzin, to myślę, że spokojnie można wyciągać wnioski. Mówi się o tym sporo, ja pisałam już wielokrotnie o problemie, że w Polsce mamy bardzo niski potencjał społecznym, to znaczy, że mało ludzi bierze aktywny udział w życiu społeczno – politycznym. Niestety problem widoczny jest w sieci. Blogi, strony poświęcone życiu społeczno – politycznemu, które są warte uwagi mają małą oglądalność, o dyskusji trudno nawet wspominać.

Co ja w statystykach tu na stronie dostrzegam? Dlaczego mi włosy dęba stają? Dużą grupę odwiedzających stronę ludzi z terytorium Polski, którzy bardzo rzadko zostawiają ślady swojej obecności. Na takiej uważam bardzo interesującej stronie z Lublina, przeczytałam kiedyś komentarz internauty gdzieś z Polski, żeby autorka pisała i nie przejmowała się małą ilością komentarzy –  bo czytamy, ale nie mamy zwyczaju komentować. Podobnie niestety jest tu na stronie. Lata wyciszania ludzi, zamykania im ust dają oczekiwane przez rządzących owoce. Wiele mówi o istniejącym stanie rzeczy w Polsce tytuł materiału zamieszczonego wczoraj na Onet.pl ” Marczuk:  Zwycięstwo nie smakuje rewelacyjnie. Milczałam ze strachu”. Słuchajcie, jak znane i dobrze sytuowane osoby, które stać na prawników milczą ze strachu, to co mają mówić zwykli obywatele kraju? Włosy mi dęba stają, jak zdaję sobie sprawę z faktu jak Polacy mają mało wiary w siebie. Stłumione zostały w nas potrzeby publicznego wypowiadania się. W drugiej grupie odwiedzających stronę, ludzi z poza Polski, z różnych stron świata dostrzegam ogromną pewność siebie, rodzaj pozytywnej hałaśliwości radości, potrzebę wyrażania swoich poglądów, komentowania. Dziękuję, podobają mi się takie postawy, trzymajcie tak dalej.

Dziękuję bardzo tym, który z przekonaniem, tak z całego serca próbują mnie wspierać. Dla mnie bardzo ważne jest zainteresowanie stroną. Tym, którzy nie źle bawią si, kpiąc sobie ze strony proponuję zastanowić się z kogo się śmiejecie? Widzicie co – może okazać się, że śmiejecie się sami z siebie. Jak chcecie płacić wysokie podatki, po to by Wam miał kto obrzydzać życie – trudno – to jest Wasza sprawa.

Mówią nam i Wam o wolności i demokracji, przekonują o swojej wyjątkowości, jakiś szczególnych kompetencjach, które my podatnicy powinniśmy doceniać poprzez bardzo wysokie pensje, oczywiście dla nich, często wyższe kilka razy niż nasze. No i koniecznie komfortowo wykończone, wyposażone biura. Do tego służbowe samochody, telefony itd. Ty frajerze podatniku płacz i płać, podziwiaj swoich współczesnych panów i władców, którzy nie dość, że żyją na twój koszt, to jeszcze zatruwają ci życie.

To, że w Europie, Polsce natworzyli takie ilości prawa, iż nikt nie jest w stanie się w tym rozeznać nie jest śmieszne. Co tam szepczecie? W demokracji państwo nie powinno nadmiernie ingerować w życie człowieka? Dobrze kombinujecie.

Z moich obserwacji wynika, że pojęcia samorządności, wolności, demokracji, państwa prawa we współczesnej praktyce rządzenia zostały bardzo wypaczone. Te przecież wydawać by się mogło bardzo pozytywne pojęcia teoretyczne, które bardzo dobrze kojarzą się bardzo wielu ludziom, nie mają wiele wspólnego z praktyką.

Dla mnie opracowanie teoretyczne, definicja demokracji, wolności, samorządności, państwa prawa jest takim punktem wyjścia, rodzajem ogólnego zarysu działania, np. jak słyszę, że państwo prawa, to kojarzy mi się to z ustalonymi zasadami, które są przestrzegane. Tworzone prawo przecież nie może być absurdalne, niewykonalne, nie powinno przeczyć poprawnemu rozumowaniu, logice i zdrowemu rozsądkowi. Podobnie można analizować demokrację, wolność samorządność. Na wspomniane temat nie ma niestety zbyt wiele materiałów w sieci. Na www.iskra1.pl jest taki bardzo interesujący artykuł ” A jednak nie demokracja”, gdzie została przeprowadzona bardzo interesująca analiza na płaszczyźnie – definicja demokracji – jej teoretyczne przejawy, a stan faktyczny w Polsce.

Jeżeli podejdziemy w sposób naukowy do sprawy, to widać jak nami manipulują, jak oszukują. Współczesna Polska, choć nie tylko nie ma wiele wspólnego z demokracją, wolnością, samorządnością, państwem prawa. Państwo rządzone jest z naruszaniem logiki, poprawnego rozumowania.

Uchwalanie prawa jest jednym z elementów rządzenia, jest to tak zwana władza ustawodawcza, której najważniejszym elementem w Polsce jest Sejm.

Aby nie było ignorowania ludzkiego doświadczenia, logiki, poprawnego rozumowania, gdyby uwzględniano przy tworzeniu prawa znaczenia pojęć – demokracja, wolność, samorządność – to tworzonego prawa nie może być zbyt dużo, możliwości ludzkie przyswajania informacji są ograniczone, szkoda czasu na zbędne, sztuczne, nikomu do niczego niepotrzebne czynności, zabierające czas i odbierające radość życia. Teoretycznie rzecz ujmując, osoby zajmujące się daną dziedziną życia powinni znać przepisy istotne w ich branży. Powinni.

Można sobie żartować z mojego podejścia do problemów społeczno – politycznych, ważne by przynajmniej od czasu do czasu spojrzeć na sprawy inaczej niż do tej pory. Myślę, że nie ma powodów do zachwytów na stroną. Ot, jakaś prowincjuszka, taki typowy rzemieślnik, fachowiec, który zgłębia temat zarówno od strony teoretycznej jak i praktycznej. I tylko tyle, a może aż tyle, przy tej bylejakości, puszeniu się w mediach, opowiadaniu bzdur przez polityków i przedstawicieli mediów.

Dla mnie pojęcie teoretyczne demokracji jest jak projekt samochodu.  Sposób rządzenia, jak samochód. Zagalopowałam się, przepraszam  – jaki samochód? Urządzenie aby można było nazwać samochodem, musi spełniać odpowiednie parametry. Podobnie jest z demokracją, aby można było mówić o państwie rządzonym demokratycznie, muszą być spełnione odpowiednie standardy. Ta nasza niby demokracja, to nie jest żaden samochód, czyli nie jest to demokracja. To co mówią nam, że jest samochodem, faktycznie jest co najwyżej taczką na żelaznym kole.

Ale rozwinęła mi się fantazja. Teoretycznie rzecz ujmując w demokratycznym państwie prawa są ustalone zasady, które znane są przynajmniej funkcjonariuszom publicznym, np. sędziowie, urzędnicy. Przedstawiciele państwa zgodnie z prawem podnoszą kulturę prawną obywateli i zaufanie do państwa.

Dlaczego się śmiejecie? Przecież tylko teoretyzuję, to już pomarzyć nawet nie można? Na temat praktyki będzie za chwilę.

Jak to działa w praktyce pokazują przygotowania wyjazdu byłego prezydenta do Katynia, katastrofa smoleńska i jej wyjaśnianie. Mnóstwo przepisów, totalny bałagan, brak organizacji i zupełny brak odpowiedzialności.

Co to wszystko ma wspólnego z decyzjami konstytutywną i deklaratoryjną? Moje doświadczenia pozwalają na przykładzie wspomnianych decyzji opisać poziom niekompetencji ludzi reprezentujących państwo, mechanizmy działające w niewydolnym państwa, które niszczą zwykłych obywateli, doprowadziły do tragedii samolotu z Vipami na pokładzie.

Jak powszechnie wiadomo, mamy nadmierne ilości prawa w którym nikt nie jest w stanie rozeznać się. Prawa jest tak dużo, napisane jest tak, że zawsze można mataczyć, odwracać przysłowiowego kota ogonem. Kontrolerzy na wieży informowali, że samolot nie powinien startować, bo nie ma warunków do lądowania, zresztą było szereg innych zaniedbań, które praktycznie powinny były być przeszkodą do startu. Tak, ale wystartował, a skoro wystartował i się rozbił przy podchodzeniu do lądowania, to jak nic kontrolerzy są winni, bo byli na wieży.

Obłędne, wiem, podobnie jak obłędne jest ustalanie przyczyn katastrofy samolotu z prezydentem na pokładzie, tak samo obłędny jest sposób rządzenia Polską, choć chyba nie tylko?

Nie będę dzisiaj omawiać, co znaczą poszczególne pojęcia takie jak prawo materialne, proceduralne, choć uważam, że średnio rozgarnięty obywatel dla swojego dobra powinien je znać. Dzisiaj skupiamy się na mechanizmach funkcjonujących w państwie, które pozwalają dobrze żyć na nasz koszt niekompetentnym funkcjonariuszom publicznym – nas wykorzystują, upodlają, niszczą.

Posługując się nadmiarem stanowionego prawa, wyszukanymi pojęciami można praktycznie każdego wprowadzić w błąd, ogłupić. No może nie każdego, ale ci którzy nie dają się zmanipulować pozostają w większości przypadków osamotnieni, są bez szans wobec niszczącego zwykłych ludzi aparatu państwa.

Pojęcia decyzji konstytutywnej i deklaratoryjnej w naszych sporach z KRUS były używane bardzo często. Radosna twórczość sędziów, urzędników ministerialnych, przedstawicieli Rzecznika Praw Obywatelskich, Sejmu nie zna granic. Przecież zwykli obywatele, prowincjusze teoretycznie rzecz ujmując powinni byli się w tym labiryncie pogubić. Ale się nie pogubili. Gdyby funkcjonariusze publiczni postępowali zgodnie z procedurą, czyli powinni zapoznać się z podstawami prawnymi omawianych zagadnień nie było by problemu. Oni w sporze z nami od lat, nie podają podstaw  prawnych, nie przywołują stanu faktycznego do określonych twierdzeń i wniosków. Mylą pojęcia, zamieniają ich znaczenia, piszą dużo i na pozór mądrze. Bo ilu zwykłych obywateli jest w stanie ustalić jakie podstawy prawne ma decyzja konstytutywna, a jakie deklaratoryjna? Ważne, że pojęcia brzmią obco, mało kto je rozumie. Oczywistą, oczywistością jest, że nie zna pojęć większość ludzi reprezentujących państwo, która się nimi posługuje. Ważne, że brzmią mądrze, obywatel głupieje czytając potoki niejasnych słów i o to właśnie chodzi.

Żeby brak kompetencji, ignorancja prawa i stanu faktycznego występował tylko przy rozstrzyganiu naszych spraw, to trudno, ale problem jest wyjątkowo poważny, to standardowy sposób działania w Polsce od lat, który niszczy, zabija ludzi, hamuje rozwój, jest przyczyną ogromnej emigracji zarobkowej.

Moje doświadczenia są takie, że z rozróżnianiem pojęć prawa materialnego i proceduralnego, odróżnieniem rodzajów decyzji mają problem ministrowie, sędziowie, urzędnicy. Cały system tak zwanego prawa w obecnym kształcie jest po to, by manipulować zwykłymi ludźmi. Im więcej ludzi to zrozumie, tym lepiej dla zwykłych obywateli. Świadomość, że na nasz koszt utrzymujemy swoich ciemiężycieli pomoże w przeciwstawianiu się zakłamaniu i obłudzie.

ZO

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wolność i demokracja, Życie społeczno - polityczne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.