Mimo nie rozpoznanego wniosku o wyłączenie wszystkich sędziów sądu, wydany został wyrok – historia pewnego przypadku część V

NIEDOPUSZCZALNE OPÓŹNIENIA PRZY OBIEGU PISM W SĄDZIE OKRĘGOWYM W LUBLINIE

To się dzieje w Polsce, w środku Europy w XXI wieku, gdzie spora część sędziów pozbawia zwykłych obywateli wszelkich praw. Tu działający na szczególnych prawach funkcjonariusze publiczni, mogą nie ustosunkowanych obywateli dręczyć, niszczyć bez ograniczeń. Pismo znajdujące się w materiale o wyłączenie wszystkich sędziów Sądu Okręgowego w Lublinie, złożone zostało 08-11-2016 roku, co wymagało wszczęcia procedury zmierzającej do rozpoznania wniosku. W takim stanie rzeczy niezależnie od innych licznych nieprawidłowości w sprawie, dnia 10-11-2016 sąd w sprawie nie mógł wydać wyroku, ponieważ wniosek o wyłączenie wszystkich sędziów sądu nie był rozpoznany, załatwiony.

skan-0069

skan-0070

Sędzia Małgorzata Kowalska nie tylko dnia 10-11-2016 roku wydała wyrok, ale wydała również postanowienie o przekazaniu jednego z pism procesowych do sądu rejonowego.

Nie sposób zrozumieć ani zaakceptować, by pismu na którym jest sygnatura akt sprawy, nie był nadawany niezwłocznie bieg. Pismo było w sądzie, co wymagało wykonania czynności w sprawie zgodnie z wymogami prawa, w kolejności wymaganej przez ustawy.

Przekazanie do wiadomości wniosku do odpowiednich władz oraz do przedstawicieli organizacji pozarządowych nie zdyscyplinowało pracowników Sądu Okręgowego w Lublinie. Pismo złożone na biurze podawczym 08-11-2016 roku do Przewodniczącej Wydziału przekazane zostało dopiero 14-11-2016 roku.

Brakuje mi słów, by wyrazić swoje oburzenie i sprzeciw wobec tego, co stało się w sprawie, jak bardzo naruszane są prawa zwykłych ludzi między innymi przez czas, w którym nadawany jest bieg pismom w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Wydanie wyroku w sprawie było niedopuszczalne, tak jak wykonanie szeregu innych czynności.

Wyrok

Sprawy związane z rozpoznawaniem wniosków o wyłączenie, tempo przekazywania pism w sądzie są dowodami na to, że sędzia Małgorzata Kowalska w tym co robiła, miała wsparcie innych pracowników sądu, w tym sędziów.

Barbara Berecka

Opublikowano Przeciwko człowiekowi i prawu, Sprawiedliwość po polsku, Wszystkie | Otagowano , | Skomentuj

Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej – historia pewnego przypadku część IV

SĄD OKRĘGOWY W LUBLINIE, SĘDZIA MAŁGORZATA KOWALSKA – boję się, nawet bardzo boję się, ale już mam zdecydowanie dość nadużywania władzy, działania na szkodę mojej rodziny  i nam podobnych. Mam dość gardzenia nami i prawem, traktowania ludzi jak bezrozumne istoty.

„Organ rentowy nie wydał żadnej decyzji w związku ze zgłoszonym wnioskiem (bezsporne)” – zdaniem sędzi, a odwołanie zostało oddalone. Nie jest to dla mnie zaskoczeniem. W uzasadnieniu jest również wyjaśnienie, dlaczego tak się stało, cytuję: „Należy również zauważyć, że organ rentowy może uchylić się od negatywnych konsekwencji wynikających z z zawiadomienia organu nadrzędnego czy stwierdzenie niewydania decyzji z rażącym naruszeniem prawa, jeżeli po wpływie odwołania w razie bezczynności organu rentowego wyda decyzję rozpoznającą wniosek (choćby negatywną) przed rozstrzygnięciem sprawy przez sąd”.

Osiem razy zgłaszane były wnioski o wyłączenie od prowadzenia sprawy sędzi Małgorzaty Kowalskiej, z powodu podejrzeń o stronniczość, niedopuszczalnej przychylności dla pracowników KRUS i za żadnym razem sędziowie nie dopatrzyli się stronniczości. Nie ma w sprawie nic szczególnego, bo tak to w Polsce działa. A raczej nie działa wyłączanie sędziów z powodu stronniczości.

Dnia 02-11-2016 roku wydane zostało postanowienie o odrzuceniu wniosku o wyłączenie sędzi Kowalskiej na podstawie art. 53 1 KPC, co jest niedopuszczalne, ponieważ wniosek oparty był na nowych okolicznościach, zachowaniu sędzi Kowalskiej na rozprawie 27-10-2016 roku, która mimo wniosku o wyłączenie zakończyła postępowanie i wyznaczyła termin ogłoszenia wyroku. To nie ma nic wspólnego z praworządnością ani wykonywaniem prawa. To jest nawet drwienie sobie z obywateli, jawne i bezczelne bezprawie. Wspomniane postanowienie wydali sędziowie Sądu Okręgowego w Lublinie Anna Golec, Zofia Kubalska, Jolanta Więs.

– Czy te kobiety i im podobne nie zdają sobie sprawy, że tym wzajemnym osłanianiem się, naruszaniem prawa krzywdzą ludzi, ostatecznie niszczą reputacje sędziów i sądów, a w konsekwencji państwa polskiego?

Ze sprawy wyłączone zostało po dwóch rozprawach pismo podsumowujące postępowanie, w którym zawarte było roszczenie finansowe za ponad 3.5 letnią bezczynność organu rentowego, który obowiązany był rozpoznać wniosek maksymalnie w dwa miesiące. Niezależnie od wniosku z 20-12-2012 roku problem z samowolą urzędniczą w sprawie zainteresowanej i jej rodziny trwa już 12 lat.

W uzasadnieniu do wyroku wpisana jest bzdura, cytuję „Niewydanie decyzji przez organ rentowy we właściwym terminie jest dla ubezpieczonego równoznaczne z decyzją odmowną”. Tylko podstawy do radosnej twórczości sędzi brak. Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej rozstrzyga, że niezałatwienie wniosku w terminie, jest równoznaczne z jego uwzględnieniem.                                              

Dalej w uzasadnieniu możecie Państwo przeczytać: „sąd nie jest związany żądaniem odwołującego się co do rodzaju orzeczenia, które ma wydać, a wybierając jeden z możliwych sposobów rozstrzygnięcia, powinien kierować się całokształtem okoliczności sprawy, ze szczególnym uwzględnieniem słusznego interesu ubezpieczonego”. – Tylko nie sposób ustalić, w jaki sposób sędzia ten interes zabezpieczała, pisząc między innymi o możliwości uchylenia się organu rentowego od odpowiedzialności za rażącą bezczynność?

W jaki sposób sędzia zabezpieczała interesy ubezpieczonych, gdy w uzasadnieniu do wyroku napisała o rozpoznaniu wniosku z karty 1171 (1057) akt KRUS dotyczącego mężczyzny, gdy odwołanie dotyczyło wniosku, który obecnie jest na karcie 1172 (1056) akt KRUS, który dotyczy kobiety?
Tyle wskazanych decyzji i wyroków w uzasadnieniu, w tym w sporej części uchylonych i wszystko na nic? Rozpoznane zostało odwołanie od niewłaściwego wniosku, dotyczącego nie tej osoby co dotyczyło odwołanie.

Nie wiem, co Sąd Apelacyjny w Lublinie zrobi ze skargą na przewlekłość oraz z apelacją. – Czy zbadają sprawę solidnie, tak jak potrafią, czy będą kręcić i kombinować, co też niestety się zdarzało?
Dla mnie oraz osób, które znają sprawę, sędzia i sąd zostali skompromitowani. Sędzia działając na szkodę zwykłych ludzi, skompromitowała samą siebie, sąd i kompromituje państwo polskie.

Wniosek który w uzasadnieniu omawia sędzia, w którym wskazany jest wyrok III Aua 1537/06 rozpoznawany jest pod sygnaturą VIII U 1510/16 (wcześniej 1940/13), o której to sprawie jest w uzasadnieniu też mowa. Po takich informacjach w uzasadnieniu spróbujcie mnie przekonać, że sędziowie są niezawiśli, nie uzgadniają między sobą orzeczeń. – Po co sędzia Małgorzata Kowalska sięgała po akta sprawy prowadzonej przez innego sędziego, zamiast skupić się na istocie sporu? – Za kilka dni w bliźniaczej sprawie będzie kolejny cyrk?

Sędzia Małgorzata Kowalska miała wytyczne Sądu Apelacyjnego w Lublinie w sprawie, które zawarte były w uzasadnieniu do postanowienia, w którym w 2014 roku Sąd stwierdził przewlekłość postępowania. Sędziowie wytknęli uchybienia i wskazali jakie czynności powinny być wykonane, by postępowanie sprawnie zakończyć.

Tym, którzy dziwią się, gdy zdarza mi się mówić i pisać dobrze o części sędziów Sądu Apelacyjnego w Lublinie napiszę, że sprawozdawcą przy skardze na przewlekłość w 2014 roku, sędzią, który badał dokument, był Krzysztof Szewczak obecny Prezes Sądu. Takich spraw w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie było więcej, gdy sędziowie badali uważnie sprawy, wytykali sędziom pierwszej instancji i organom rentowym uchybienia, w tym pracę bez podstawowego dowodu w sprawie, akt organu rentowego. Tak pracujących sędziów, sądów nam potrzeba.

Jak część osób traktowana jest w urzędach i sądach, przynajmniej w części opisane jest w uzasadnieniu do wyroku. Przywoływanie uchylonych decyzji i wyroków utrudnia jedynie rozpoznanie sprawy, tak samo jak omawianie innych spraw czy niedopuszczalne łączenie przez sędziów odwołań od decyzji.

Sędzia Małgorzata Kowalska przekombinowała w sprawie, kompromitując Sąd Okręgowy w Lublinie i żadne ewentualne dalsze próby osłaniania niedopuszczalnych działań tego nie zmienią, że doszło do licznych niedopuszczalnych działań. Pisanie w uzasadnieniu do wyroku o uchyleniu się od odpowiedzialności przedstawicieli organu rentowego w sytuacji niedopuszczalnej, wieloletniej bezczynności jest straszne i śmieszne jednocześnie. Faktycznie odniesienie się w uzasadnieniu do wyroku, do innego wniosku niż dotyczył spór, nie wymagają komentarza, świadczy o tym, że sędzia orzekła w innej sprawie niż toczył się spór.

Pani sędzia Małgorzata Kowalska przy okazji w uzasadnieniu do wyroku, opowiedziała część historii zmagania się obywateli z urzędnikami i częścią sędziów, która się nigdy zdarzyć nie powinna, których niestety w Polsce jest wiele. Gdy sąd uchylał skarżoną decyzję, to sprawa wracała na biurka tych samych pracowników KRUS, którzy wydawali kolejną niekorzystną decyzję, której prawidłowość wydania badali często ci sami sędziowie, którzy łączyli odwołania i je hurtowo oddalali. W omawianym przypadku, tylko co jakiś czas sędziowie wyłamywali się z chorego układu i wytykali błędy organów rentowych lub organów rentowych i sądu pierwszej instancji.

Historia pewnego przypadku część III

Uważam, że kompetentni i przyzwoici sędziowie nie mają warunków pracy w tym chorym układzie, co pod uwagę powinni wziąć obecnie rządzący. Wystarczy już miotania się poszkodowanych obywateli przez urzędników i sędziów. Wystarczy demoralizowania przyzwoitych sędziów przez pozostałych. Czas przywrócić sądom właściwą rolę.

Barbara Berecka

Opublikowano Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, Przeciwko człowiekowi i prawu, Sprawiedliwość po polsku, Ubezpieczenia społeczne, Wszystkie | Otagowano , | Skomentuj

Jak po dwóch rozprawach sąd przekazał pismo procesowe sądowi niższej instancji – historia pewnego przypadku część III

AKCEPTOWANE JEST Z NARUSZENIEM PRAWA DOKONYWANIE ZMIAN W AKTACH ORGANÓW RENTOWYCH, TO MOŻNA TO SAMO ROBIĆ Z AKTAMI SĄDOWYMI, A KTO NIBY MA PRZERWAĆ TEN PROCEDER, GDY BRAKUJE KU TEMU WOLI ODPOWIEDNICH SŁUŻB PAŃSTWA POLSKIEGO?

W zamieszczonych materiałach źródłowych, piśmie procesowym i postanowieniu są różne sygnatury akt tej samej sprawy, która badana była w Sądzie Okręgowym w Lublinie VIII U 1245 (wcześniej VII U 1937/13), ponieważ po likwidacji VII Wydziału we wrześniu 2016 roku, sprawie nadano nowy numer.

wp_20161201_13_39_50_prowp_20161201_13_39_43_pro

Gdy sędzia nie była w stanie podważyć żądań zawartych w piśmie procesowym podsumowującym sprawę, które przedstawiciele KRUS otrzymali na rozprawie 06-09-2016 roku i nie odnieśli się do niego (milczące przyznanie strony przeciwnej), to zadecydowała o przekazaniu pisma, faktycznie o wypięciu go z akt sądowych i wmieszała do sprawy podległy sąd.

Na podstawie pisma procesowego widać, że w Sądzie Okręgowym w Lublinie funkcjonuje niedopuszczalny obieg dokumentów. – Jak to jest możliwe, że pismo które wpływa do sądu drugiego, w wydziale rejestrowane jest dopiero piątego? To znaczy, że źle jest zorganizowana praca pracowników biurowych lub dokonano kolejnych manipulacji?

Na pierwszej stronie pisma procesowego, które znajduje się obecnie w sądzie rejonowym, na karcie 4 widniej znacznie dłuższy numer. To jest skutek zmiany numeru karty akt sądowych Sądu Okręgowego na akta sądu rejonowego. Doskonale to znamy z postępowania z aktami ZUS i KRUS. Wypinają i wpinają sobie poszczególne karty, kiedy chcą i jak chcą, zmieniając numery kart akt bez ograniczeń.

Po wydaniu wyroku (zamieścimy w następnym materiale) i postanowienia (jest zamieszczone w materiale), które rzekomo nastąpiło na rozprawie, choć zainteresowani poinformowani byli, że będzie tylko ogłoszenie wyroku, nie widziałam akt sądowych VIII U 1245/16 (VII U 1937/13, które muszą zawierać zmianę numerów sporej części kart.

Skoro po wydaniu postanowienia dnia 10-11-2016 roku, wypięto z akt sądowych 8 stron pisma procesowego, to znaczy, że w aktach sądowych musi być zmieniona numeracja kart poczynając od dnia 05-09-2016 roku, po którym odbyły się dwie rozprawy dnia 06-09-2016 roku i dnia 27-10-2016 roku. W aktach są protokoły z rozpraw, były składane kolejne pisma procesowe. Czyli po wyjęciu pisma procesowego z akt sądowych, z dokumentami, protokołami zrobili, co chcieli. Tak samo jak wcześniej z aktami KRUS i ZUS. Nie sposób bronić się przed czymś takim.

Nie istotne jest, kto fizycznie dokonywał czynności. Za manipulację dokumentem jakim są akta sądowe, odpowiedzialna jest sędzia Małgorzata Kowalska, która odpowiada za prowadzenie sprawy na etapie Sądu Okręgowego w Lublinie.

W zamieszczonym postanowieniu sędzia nie wskazała podstawy prawnej do przekazania pisma do sądu rejonowego. Nie wiadomo dlaczego pismo zostało przekazane do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód? Tak sędzia chciała, tak zrobiła.

Wyrok-historia pewnego przypadku część IV

Tak odwołujący się, jak i uczestniczące w postępowaniu Stowarzyszenie ISKRA 2015 są bez szans wobec władzy sądowniczej reprezentowanej przez sędzię Małgorzatę Kowalską, która zapomniała, że obowiązana jest zgodnie z wymogami art. 7 Konstytucji działać na podstawie i w granicach prawa.

Barbara Berecka

Opublikowano Przeciwko człowiekowi i prawu, Sprawiedliwość po polsku, Wszystkie | Otagowano | Skomentuj

Organy administracji publicznej załatwiają sprawy poprzez wydanie decyzji (art. 104 KPA) – historia pewnego przypadku część II

ZGODNIE Z WYMOGAMI art. 10 KPA organy administracji publicznej obowiązane są ZAPEWNIĆ STRONOM CZYNNY UDZIAŁ W KAŻDYM STADIUM POSTĘPOWANIA

Niestety sporo szkód w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych, robi część sędziów, którzy nie weryfikują prawidłowości postępowania organów rentowych na etapie administracyjnym, przez co sędziowie naruszają art. 177 Konstytucji. Część sędziów w wydziałach ubezpieczeń społecznych nadal uchyla się od badania decyzji pod kątem prawidłowości zastosowania KPA lub wręcz braku podstawy z prawa proceduralnego, w tym kodeksu postępowania administracyjnego w skarżonych decyzjach.

skan-0067

Szczególny problem jest, gdy są decyzje ostateczne i nikt nie kontroluje czy działania urzędników wzruszających decyzje są zgodne z wymogami ustaw.

Do tego dochodzi problem braku sprawdzania przez sporą część sędziów, po ponownym rozpoznaniu spraw przez Prezesa KRUS i ZUS czy zostało przeprowadzone postępowanie po zwrocie sprawy przez sąd do organu rentowego.

Według mnie do rangi plagi urósł problem, który bardzo szkodzi zwykłym obywatelom, gdy sprawdzane jest tylko czy wydana została decyzja po zwrocie sprawy przez sąd do ponownego rozpoznania. Wydanie dowolnej decyzji nie jest przecież równoznaczne z wymaganym przez prawo postępowaniem administracyjnym i wydaniem decyzji rozstrzygającej meritum sprawy.

To, co robili przedstawiciele KRUS można porównać do tego, gdyby sąd pierwszej instancji po uchyleniu wyroku przez sąd drugiej instancji i przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania, nie przeprowadził postępowania dowodowego, tylko wydałby wyrok według własnego uznania.

Spora część sędziów nie weryfikuje, czy zgodnie z wymogami art. 10 kodeksu postępowania administracyjnego przeprowadzono postępowanie administracyjne, czy zgodnie z wymogami art. 81 kodeksu postępowania administracyjnego przed wydaniem decyzji udowodniony został stan faktyczny w sprawie. Problem jest z kontrolą sądową czy decyzja wydana w wyniku ponownego rozpoznania sprawy, spełnia wymogi ustaw.

Urzędnicy po zwrocie przynajmniej przez Sąd Apelacyjny w Lublinie spraw do ponownego rozpoznania przez Prezesa KRUS, wydają decyzję, choćby najbardziej absurdalną, odmawiającą wznowienia toczącego się postępowania i twierdzą, że wszystko jest w porządku. Wyrok został rzekomo wykonany – tylko czy aby na pewno? Część sędziów następnie bezmyślnie lub z jakiś innych powodów tą nieprawdopodobną hucpę, naruszanie praw zwykłych ludzi legalizuje.

Prawo zainteresowanych, ubezpieczonych do udziału w postępowaniu (art. 10 kodeksu postępowania administracyjnego), do wskazania dowodów, do wypowiedzenia się w sprawie zebranego materiału dowodowego (art. 81 kodeksu postępowania administracyjnego), deptane jest w sposób nieprawdopodobny nawet wtedy, gdy zainteresowani domagają się udziału w postępowaniu na piśmie, gdy wręcz protestują, co przerabialiśmy osobiście wspierani przez stowarzyszenia.

Polska przez ogromną część urzędników i sędziów traktowana jest jak prywatny folwark, w którym robią, co im się tylko podoba i nie odpowiadają za nic. Przecież są prokuratorzy, może pomyśleć sobie nie zorientowany idealista. Wiem, że w Polsce są prokuratorzy, a jak część z nich pracuje, co sobą reprezentuje, pokazują przesłuchania komisji w sprawie Amber Gold. – Uważacie, że to są tylko odosobnione przypadki?

To co dzieje się w urzędach, sądach i prokuraturach, nie obrażając solidnie pracujących urzędników, prokuratorów i sędziów, bo tacy też są, świadczy o niedopuszczalności sytuacji w zakresie bezprawia w strukturach państwa polskiego i w instytucjach publicznych. Tak może być tylko w upadłym państwie. Prawa zwykłych obywateli w ogromnej części postępowań nie są nie tylko nie zabezpieczane, są nawet w nieprawdopodobny sposób deptane.

Zgodnie z art. 104 kodeksu postępowania administracyjnego, organy administracji publicznej załatwiają sprawę, co warto podkreślić jedną sprawę przez wydanie decyzji. Gdy postępowanie z jakiejkolwiek przyczyny stało się bezprzedmiotowe (art. 105 kodeksu postępowania administracyjnego), organ wydaje decyzję o umorzeniu postępowania.

Jakby na sprawę nie patrzeć, jest wniosek obywatela, to ma być załatwiony poprzez decyzję, choćby nawet umarzającą postępowanie. Od decyzji można się odwołać.

Co się dzieje w sporej części polskich urzędów, doskonale wie przynajmniej część z Państwa. Oni dyskutują z obywatelami na piśmie, przesyłają sprawy z biurko na biurko. Wręcz do śmieszności i zatracenia przesyłają.  Robią wszystko, by człowieka lub więcej osób zbyć. Bezczelność sporej części funkcjonariuszy publicznych poraża i przeraża. Nawet grupowe działania, wsparcia grup obywatelskich, w tym stowarzyszeń  dla zainteresowanych i poszkodowanych są lekceważone.

Spora część prokuratorów, urzędników i sędziów robi, co im się tylko podoba i nie ma na to siły. Działania rządu Beaty Szydło i szefów poszczególnych instytucji, są zbyt łagodne i nie wystarczające w sytuacji, gdy niszczenie zwykłych ludzi, bezprawie czynione przez funkcjonariuszy publicznych w państwie szaleje.

To o czym piszę, oparte jest na osobistych doświadczeniach zarówno jako osoby poszkodowanej przez funkcjonariuszy publicznych, jak również osoby bardzo aktywnej w pracy w stowarzyszeniach. Wiele krzywd widziała osobiście, o innych słyszałam  i nie jedno widziałam w dokumentach, urzędach oraz sądach.

W materiale jest wniosek, którym posługuje się jako przykładem w omawianej sprawie. W aktach KRUS jest przekreślony numer karty 1056 i naniesiony nowy 1172. Różnica jest „drobna” tylko o ponad 100 kart, nie ma co robić problemu, bo przecież na innych kartach różnice są znacznie większe, numery kart nanoszone były 3 razy.– A kto urzędnikom zabroni dokonywać tak niedopuszczalnych zmian? O problemie zmiany numeracji akt wie sporo osób, które powinny wyciągnąć konsekwencje wobec winnych, którzy manipulowali aktami. Tu jest jednak Polska z wszelkimi tego konsekwencjami.

Zamieszczone pismo, przyda się nam przy analizie nie tylko postępowania administracyjnego, ale dalszej jego części na etapie sądowym, w tym przy omawianiu pewnego wyroku w kolejnym materiale. Jak widać pismo zostało skierowane do organu rentowego jakim jest Prezes KRUS 20-12-2012 roku, zostało złożone w kancelarii OR KRUS w Lublinie.

Obywatele napisali jak umieli, albo jak chcieli, a gdy coś dla urzędników było niejasne, mogli podjąć czynności wyjaśniające. Mieli prawo podzielić sprawę na elementy: wykonanie wyroku oraz wydanie zaświadczenia i załatwić ją maksymalnie w ciągu 2 miesięcy (art. 35 kodeksu postępowania administracyjnego).

Najpierw była cisza, po kilku miesiącach doręczone zostało jakieś pismo z KRUS, takie tam dyskutowanie, że zainteresowani nie mają racji. Załatwienie wniosku w trybie przewidzianym przez kodeksu postępowania administracyjnego, nie zostało przez urzędników  nawet wzięte pod uwagę. Gdy sprawa trafiła do sądu, to bezstronny  sąd pracował z naruszeniem ustaw bez akt KRUS, a pełnomocnik KRUS mówiła na rozprawie ( jest w protokole), że nie było wniosku. Gdy wniosek się odnalazł, to i tak sąd oddalił odwołanie na podstawie prawa do bezprawia.

Skarga na przewlekłość postępowania sądowego została uznana w 2014 roku za zasadną przez Sąd Apelacyjny w Lublinie. Gdy sprawa wróciła do Sądu Okręgowego w Lublinie, to dalej prowadziła ją sędzia Małgorzata Kowalska, która robiła co chciała. – A kto jej zabroni, w państwie nieprawdopodobnego pobłażania sędziom nawet za uporczywe naruszanie prawa?

Jak akta KRUS zostały już dołączone (podstawowy dowód w sprawie, wymagany przez ustawy), znalazł się nawet wniosek, który złożony był w KRUS, to nawet sędzia, ku mojemu zdumieniu w uzasadnieniu do nieprawomocnego obecnie wyroku napisała: „organ rentowy nie wydał żadnej decyzji w związku ze zgłoszonym wnioskiem (niesporne)”. Czyli doszło do wieloletniej bezczynności organu rentowego. Odwołanie jednak zostało oddalone, choć złożone było w związku z bezczynnością Prezesa KRUS. Nie załatwieniem sprawy poprzez decyzję.

Wyrok oddalający odwołanie został wydany 10-11-2016 roku. Żądane zaświadczenie zostało jednak wydane 14-11-2016 roku. Wieloletnia walka przed sądami z KRUS  i ZUS działającym z naruszeniem prawa, jako drugi organ rentowy jest bezcenna. Nikt jej już zainteresowanej rodzinie nie zabierze. – Bez znaczenia jest ustawiczny lęk, naruszenie poczucia bezpieczeństwa i pewności prawnej? Za niszczenie zainteresowanej i jej rodziny zapłaciliśmy wszyscy. Zyskali tylko na tej hucpie urzędnicy i sędzia Małgorzata Kowalska, którzy pobierali wynagrodzenia niezależnie od poziomu świadczenia pracy, sposobów traktowania zainteresowanych, członków uczestniczącego w postępowaniu stowarzyszenia i prawa.

Jak traktowani są Polacy, polskie rodziny przez urzędników i sędziów, gdy prokuratorzy nie dostrzegają ewidentnego i uporczywego naruszania prawa,  w jakimś niewielkim zakresie pokazuje uzasadnienie do wyroku VIII U 1245/16 (VII U 1937/13), którego lekturę polecam. Zostanie zamieszczone w jednym z kolejnych materiałów z cyklu.

Historia pewnego przypadku-część I

Nie możemy indywidualnie i grupowo pozwalać, by prawo było tylko po to, by przestrzegać je musieli zwykli ludzie.                                         Udział w postępowaniach, na każdym ich etapie zainteresowanych, w tym w postępowaniach administracyjnych, nie jest żadną łaską. Obywatele mają do tego prawo, które powinno być zabezpieczane przez urzędników, a jak ci uprawiają samowolę, do zabezpieczania praw obywateli powołani są sędziowie.                                                Gdy sędziowie i urzędnicy lekceważą swoje podstawowe obowiązki, to powinni wkraczać prokuratorzy. Państwo ma być dla obywateli, a nie dla tych, którzy gardzą ludźmi oraz prawem, nie dopełniają obowiązków i przekraczają uprawnienia, traktując przy tym jak bezrozumne istoty zwykłych ludzi i formalne grupy obywatelskie.

Barbara Berecka

 

Opublikowano Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, Przeciwko człowiekowi i prawu, Sprawiedliwość po polsku, Ubezpieczenia społeczne, Wszystkie | Otagowano , , | Skomentuj

Historia pewnego przypadku część I

JAK W POLSCE TRAKTOWANI SĄ ZWYKLI OBYWATELA, JAK SIĘ NAWZAJEM OSŁANIA CZĘŚĆ FUNKCJONARIUSZY PUBLICZNYCH, W TYM URZĘDNIKÓW I SĘDZIÓW

Gdy już nie dają rady, to nawet gotowi są bez żadnych skrupułów wykorzystać sąd niższej instancji. W materiale jest skan fragmentu pisma procesowego, bardzo niewygodnego dla urzędników KRUS OR w Lublinie, które włączone było do akt sprawy VIII U 1245/16 (VII U 1937/13) i tkwiło tam między innymi w trakcie dwóch rozpraw, które Małgorzata Kowalska sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie po zakończeniu postępowania sądowego, przekazała do Sądu Rejonowego Lublin – Zachód, traktując odwołujących się i członków stowarzyszenia uczestniczącego w postępowaniu jak bezrozumne istoty.

skan-0068

Materiał i następne z serii dedykuję wszystkim poszkodowanym przez polskich funkcjonariuszy publicznych. Trzymajcie się i nie dajcie się, pamiętając, że nie jesteście sami. Musimy zorganizować się na tyle skutecznie, by przerwać wyniszczanie Polaków, polskich rodzin i firm przez sporą część funkcjonariuszy publicznych, w tym urzędników i sędziów. Państwo, które jest przeciwko obywatelom, trzeba zmienić tak, by było dla zwykłych ludzi.

To się w głowie nie mieści, by sędziowie sądu wyższej instancji, osłaniający bezprawne działania przedstawicieli instytucji publicznych, naciskani przez zainteresowanych, kontrolowani przez stowarzyszenia, wikłali do niedopuszczalnych działań sędziów sądów niższej instancji.

Z Sądem Apelacyjnym w Lublinie mam różne doświadczenia. Te bardzo budujące również. Ciągle w swej naiwności liczę, że właściwie będą wykorzystywane kompetencje merytoryczne sędziów Wydziału Ubezpieczeń Społecznych, że skończą się niedopuszczalne działania części sędziów, kompromitowanie Sądu, że nie będzie żadnego odwetu na mnie, mojej rodzinie ani na osobach, którym pomagamy poprzez stowarzyszenie, za odważną postawę, mówienie i pisanie, jak jest. Oczekuję działania sędziów na podstawie i w granicach prawa. Tylko tyle i aż tyle.

Panu Prezesowi Sądu Apelacyjnego Krzysztofowi Szewczakowi i innym sędziom Sądu Apelacyjnego w Lublinie Wydziału Ubezpieczeń Społecznych, nie miała odwagi sędzia Małgorzata Kowalska wysłać akt zawierających pismo w załączeniu do skargi na przewlekłość, a następnie do apelacji, tylko wmieszała do sprawy sąd niższej instancji. Usuwając wcześnie z akt pismo procesowe, które tam było od ponad dwóch miesięcy, którego odpis we wrześniu na rozprawie został przekazany osobie reprezentującej KRUS. Nie mylić z Prezesem KRUS, który jest organem rentowym.

Wpinane i wypinane były dokumenty w aktach KRUS, to co szkodzi, by to samo robić z aktami sądowymi, gdy faktycznie nie reaguje żaden nadzór, gdy prokuratorzy pomijają, że przerabianie dokumentów jest niedopuszczalne.

– Na podstawie jakiego prawa doszło do przekazania sprawy i dlaczego do tego, a nie innego sądu, na pytania musiałaby odpowiedzieć sędzia, która wydała postanowienie w dniu wydania wyroku w sprawie.
W postanowieniu nie ma podstawy prawnej. Żądania do rozpoznania należą do kompetencji sądu okręgowego. Zainteresowani mieszkają w rejonie działania innego sądu rejonowego, pismo jest podsumowaniem do sprawy, która toczyła się w Sądzie Okręgowym w Lublinie ponad trzy lat VIII U 1245 (VII U 1937/15). Żądanie finansowe uważam, że mogło, a nawet powinno być zgłoszone po tylu latach zwodzenia, ewidentnego naruszania prawa przez przedstawicieli organu rentowego.

Brak pełnomocnictw

Nie ma takiej możliwości, by na tak ogromną skalę niszczeni byli Polacy przez naruszające prawo działania funkcjonariuszy publicznych. Dlatego upubliczniam to, co się stało. Musimy się organizować. Bardzo liczę również, że przyzwoici i kompetentni funkcjonariusze publiczni, w tym urzędnicy, prokuratorzy i sędziowie staną po naszej stronie.

Barbara Berecka

Opublikowano Przeciwko człowiekowi i prawu, Sprawiedliwość po polsku, Wszystkie | Otagowano , , | Skomentuj